Pandemia w Indiach i San Francisco, płyn Lugola i Dom Pokoju dla Białorusinów, czyli Mirella poleca na majówkę 18/2021

Pandemia w Indiach i San Francisco, płyn Lugola i Dom Pokoju dla Białorusinów, czyli Mirella poleca na majówkę 18/2021

Majówka w tym roku zapowiada się deszczowa, więc czytanie dłuższych artykułów nie powinien sprawić Wam problemu :) Dzisiaj o tragicznych skutkach pandemii w Indiach, rocznicy podania płynu Lugola oraz zmianach, które COVID-19 przyniósł San Francisco i Dolinie Krzemowej. Zachęcam też do wsparcia Domu Pokoju dla uchodźców politycznych z Białorusi. Miłego odpoczynku majowego!

TEKST 1, czyli covidowa katastrofa w Indiach

Film The Guardian

Do Indii dotarła fala covidowa, ok, 400 000 osób dziennie dowiaduje się, że jest zakażonych, 200 000 zmarło, w szpitalach brakuje tlenu, system ochrony zdrowia nie wytrzymuje, a zdjęcia codziennych kremacji uzmysławiają skalę zjawiska. Czy politykę prezydenta Modiego można nazwać zbrodnią przeciwko ludzkości? W długim artykule Arundhati Roy opisuje polityczne aspekty pandemii w kraju, w którym mieszka 1,3 miliarda ludzi.

„“Can India, population 1.3 billion, be isolated?” the Washington Post asked rhetorically in a recent editorial about India’s unfolding catastrophe and the difficulty of containing new, fast-spreading Covid variants within national borders. “Not easily,” it replied. It’s unlikely this question was posed in quite the same way when the coronavirus was raging through the UK and Europe just a few months ago. But we in India have little right to take offence, given our prime minister’s words at the World Economic Forum in January this year.”

Warto też posłuchać wywiadu o sytuacji w Indiach który przeprowadził Dariusz Rosiak z prof. Agnieszką Kuszewską, w swoim Raporcie o stanie świata.

TEKST 2, czyli dlaczego po wybuchu w Czarnobylu Polakom podawano płyn Lugola?

W ciągu zaledwie trzech dni płyn Lugola podano 18,5 mln Polaków. W większości dzieciom /Reuters/Daniel Wallis /Agencja FORUM

Ostatnio podczas spotkania wiedzowego w Szkole Liderów zastanawialiśmy się, jakie wydarzenia stały się pokoleniowym przeżyciem dla młodych ludzi. Moje pokolenie z pewnością pamięta smak płynu Lugola. Po latach zaczyna się pisać o skutkach tej operacji:

„Kilkadziesiąt lat po wydarzeniu eksperci mówią, że picie płynu Lugola było niepotrzebne. Nie było ryzyka, że nad Polskę radioaktywny izotop jodu dotrze w niebezpiecznym stężeniu. Jednak, z uwagi na ówczesną sytuację polityczną i niepełne informacje dotyczące katastrofy, wolano dmuchać na zimne.

Co więcej, istnieje podejrzenie, że masowe spożywanie spożywanie płynu Lugola mogło przynieść negatywne skutki zdrowotne. Chodzi przede wszystkim o chorobą Hashimoto. Choruje na nią znacznie więcej kobiet we wschodniej Polsce niż w innych rejonach kraju. Od dekady widać wyraźny wzrost zachorowań u kobiet w młodszym wieku niż kiedyś, zwłaszcza 40-letnich.

Równie ciekawy jest opis logistyki całej akcji:

„W Polsce płyn Lugola przyjęło 96 proc. dzieci, kilkanaście milionów – od przedszkolaków do nastolatków. Zaczęto od województw północnowschodnich, po jednym dniu uznano jednak, że akcja powinna objąć całą Polskę. Podstawowym miejscem organizacji akcji były przychodnie i ośrodki zdrowia, które otwarto nawet 1 maja, by po pochodach od razu można było tam przyjść – tak było na południowym wschodzie kraju. (…)

Sprawnym działaniem była za to akcja podawania płynu Lugola, ale i kontrola mleka oraz wyrobów mlecznych ze względu na zagrożenie obecności radioaktywnego jodu. Stąd też zapadła decyzja o sprowadzeniu do Polski mleka w proszku. Dla zachowania ciągłości dostaw zdecydowano o interwencyjnym zakupie 2 tys. ton w Holandii, co nie oznacza, że nie było regionów, gdzie tego mleka brakowało. Sytuację ratowały dary, mleko do parafii przysyłały organizacje charytatywne z Niemiec i Francji. Z tym mlekiem w proszku łączy się też słynna akcja zbierania koców dla bezdomnych w Nowym Jorku.

A jeśli ktoś nie pamięta płynu Lugola, ale chciałby dowiedzieć się więcej o katastrofie w elektrowni atomowej, warto zobaczyć serial Czarnobyl na HBO Go.

TEKST 3, czyli pandemia wyleczyła San Francisco z chorób współistniejących. Wywołanych przez Big Techy.

Do San Francisco mam osobisty i emocjonalny stosunek, bo kilka lat temu omal nie zostało moim drugim domem. Nadal z ciekawością czytam artykuły i książki o San Fran i Dolinie Krzemowej, bo kontekst społeczno-polityczny jest tam bardzo złożony.

O historii miasta dużo ciekawostek można znaleźć w książce San Francisco. Dziki brzeg wolności Magdy Działoszyńskiej-Kossow, o kulturze „bro” o pozycji kobiet – świetnie napisała Emily Chang w Brotopii, z kolei kulisy pracy w startupach inteligentnie złapała Anna Wiener w Dolinie niesamowitości. Lubię też styl pisania i fotki mieszkającej tam Magdy Gacyk, a serial Silicon Valley naprawdę mnie śmieszy, nawet jeśli nie rozumiem się wszystkich niuansów startupowej branży.

W polecanym dzisiaj artykule, Sylwia Czubkowska opisuje blaski i cienie miasta oraz wpływu, jaki mają Big Techy, a także o tym jak poradzono sobie z pandemią:

„21 stycznia 2020, gdy w USA był tylko jeden potwierdzony przypadek koronawirusa, a prezydent Trump zapewniał, że nie ma się czym martwić, w San Francisco zapadła decyzja: szykować w dwóch największych szpitalach całe piętra z intensywną opieką tylko dla zakażonych. Miesiąc później, choć w mieście wciąż nie było oficjalnie ani jednego chorego, a w całych Stanach łącznie potwierdzono tylko 53 przypadki, London Breed zdecydowała, że wszyscy pracownicy miasta – a jest ich ok. 30 tys. – dostaną uprawnienia ratownicze. Dodatkowo skasowano duże wydarzenia publiczne.

W tym samym dniu w budynku na rogu Market St. zapadła decyzja, żeby wszyscy przeszli na telepracę. Twitter, nie czekając na oficjalne apele czy nakazy, zaczął po kolei przenosić swoje biura do trybu home office. Najpierw te w Azji, ale już w piątek 28 lutego prezes Jack Dorsey wysłał do pracowników z San Francisco i okolic maila: od poniedziałku centrala firmy będzie zamknięta.

Momentalnie takie same decyzje podjęli kolejni tech giganci: Lyft, Facebook, Google, Apple i Salesforce. Tysiące pracowników zostało w domach. To nie tylko na wczesnym etapie drastycznie zmniejszyło kontakty między mieszkańcami, ale przede wszystkim stało się jasnym sygnałem dla reszty miasta. Skoro takie kroki wprowadzają firmy żyjące z tego, że przetwarzają dane, a więc potrafią wyciągać z nich wnioski, to trzeba iść w ich ślady.”

AKCJA, czyli pomóż stworzyć Mirnyj Dom (Dom Pokoju)

fot. fundacja Humanosh

Mirnyj Dom – to miejsce, w którym uchodźcy polityczni z Białorusi będą mogli otrzymać pomocna dłoń. Ludzie ci, niejednokrotnie zmuszeni do opuszczenia w pośpiechu swoich domów, a często również rodzin, coraz częściej odwiedzają Polskę. Nie znają języka, są pozbawieni przyjaciół, są pozostawieni sami sobie, najczęściej trafiają do ośrodków dla uchodźców. Mirnyj Dom pomoże im odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Mirnyj dom to bezpieczny azyl – miejsce, które będzie stanowiło tymczasowy dom dla uciekających ze swojego kraju Białorusinów. Organizatorzy chcą stworzyć miejsce, w którym na początek  ich nowego życia, otrzymają przyzwoite warunki pozwalające na spokojny start w nowe życie. Mieszkańcy w Domu będą mogli przebywać w nim przez okres do 3 miesięcy. Wpłać i pomóż!

Jeśli poczułaś/poczułeś się zainspirowana/y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dziękuję!

PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.

Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się na newsletterżeby otrzymywać maila o nowych wpisach.

Chiny-USA, pandemia i kobiety, szczepionki w Afryce, czyli Mirella poleca na weekend 17/2021

Chiny-USA, pandemia i kobiety, szczepionki w Afryce, czyli Mirella poleca na weekend 17/2021

Nadal trudno jest mi wybrać co tydzień TYLKO trzy teksty, które Wam polecam, ale dzielnie ćwiczę to już niemal półtora roku ;) Dzisiaj przeczytajcie o tonie rozmowów chińsko-amerykańskich, wpływie pandemii na życie i pracę kobiet oraz szczepieniach w krajach rozwijających się. Polecam też podcasty o ważych sprawach społecznych. No i cieszcie się wiosną! Na Starym Żoliborzu zakwitły już moje ukochane magnolie!

TEKST 1, czyli nowy język chińsko-amerykańskiej komunikacji

Zaniedbałam ostatnio temat Chin, a przecież relacje chińsko-amerykańskie są dla mnie jednym z najciekawszych obszarów stosunków międzynarodowych, a spór orientalistów z uniwersalistami, który pamiętam jeszcze z czasów pracy w Amnesty International, zyskuje nowe argumenty. Czy faktycznie zachodnie postrzeganie demokracji i praw człowieka przesłania nam możliwość akceptacji specyfiki chińskiej drogi? A może jednak demokratyczne idee są uniwersalne, tylko szwankowała i szwankuje ich egzekucja? Ciekawie o niedawnym spotkaniu amerykańskich i chińskich dyplomatów na Alasce pisze Marc Jacoby:

„W Anchorage na Alasce 18 marca odbyło się pierwsze spotkanie administracji amerykańskiego prezydenta Joe Bidena z przedstawicielami władz Chińskiej Republiki Ludowej: Yang Jiechim, dyrektorem Biura Centralnej Komisji Spraw Zagranicznych Komunistycznej Partii Chin oraz ministrem spraw zagranicznych, Wang Yim. Ze względu na niespodziewanie ostry przebieg spotkanie było szeroko komentowane w mediach całego świata i stało się sygnałem rozpoczęcia nowego etapu w stosunkach dyplomatycznych między USA i Chinami”. (…)

Chińscy wysłannicy odmówili wejścia w dobrze nam znaną amerykańską narrację odwołującą się do ładu światowego i wartości demokratycznego świata. Zamiast tego przeprowadzili szeroką krytykę amerykańskiej polityki zagranicznej: interwencji militarnych na całym świecie, wykorzystywania siły wojskowej i kontroli globalnego obiegu finansowego do zmuszania innych państw do uległości, przestarzałego, zimnowojennego sposobu myślenia, podwójnych standardów moralnych.

W odpowiedzi na amerykańskie zarzuty dotyczące łamania praw człowieka, w Hongkongu i Xinjiangu mówili o „mordach na czarnoskórych Amerykanach, które przecież nie są problemem powstałym w ostatnich czterech latach”. W bardzo bezpośrednich słowach zaapelowali do amerykańskich gospodarzy spotkania, by zajęli się licznymi problemami społecznymi i kwestiami praw człowieka w samych Stanach Zjednoczonych, podkreślając przy tym, że w przeciwieństwie do USA, władza w Chinach cieszy się niezwykle szerokim poparciem społecznym.”

TEKST 2, czyli pandemia – czas próby dla kobiet

fot. ICAN Institute

Teoretycznie pandemia zmienila życie wszystkich. Ale życie kobiet zmieniła bardziej. O ile moje koleżanki-singielki pracujące w korporacjach odżyły, bo praca zdalna pozwala im lepiej wykorzystywać czas i łączyć go ze swoimi pasjami, o tyle inne kobiety, a zwłaszcza matki mniejszych dzieci przeżywają trudny czas ogarniania zdalnej szkoły, codziennego gotowania i próby łączenia tego z „normalną” pracą.

O zwiększonych obowiązkach, regresie równouprawnienia i rosnących nierównościach w biznesie, które spowodowała pandemia bardzo ciekawie pisze Joanna Koprowska, jej artykuł dostał zresztą Pióro Odpowiedzialności – nagrodę przyznawaną przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

„Głównym problemem kobiet w rozwoju kompetencji jest brak odpowiednich narzędzi wsparcia lub brak wiedzy o ich dostępności. Należy podkreślić, że w pandemii większa liczba obowiązków macierzyńskich oraz niewystarczające wsparcie w opiece nad dziećmi utrudniają rozwój zawodowy Polek. Kobiety po prostu nie mają czasu dla siebie lub nie mają już siły na wzmacnianie swoich kompetencji. Pocieszający jest fakt, że chcą korzystać ze szkoleń i programów oraz wsparcia mentora lub trenera i ponad połowa z nich nadal wierzy w swój rozwój” – mówi Olga Kozierowska, prezeska Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką.

Optymistyczne wieści o chęciach i motywacji kobiet do rozwoju dają nadzieję, że nie ziszczą się czarne scenariusze. Ostatnio Phumzile Mlambo‑Ngcuka, dyrektor wykonawcza ONZ Kobiety, zwróciła uwagę na problem powrotu do biur i tego, że mogą je zdominować mężczyźni. Jej zdaniem kobiety będą wolały zostać w domach, bo w nich łatwiej łączyć role. Podczas jednego z wydarzeń online działaczka powiedziała: „Tak ciężko pracowaliśmy na to, by miejscem kobiety nie była kuchnia. Nie możemy pozwolić na to, aby koronakryzys sprawił, że miejscem kobiety zostanie dom, gdzie w kuchni będzie przesiadywać nad laptopem, a miejsce mężczyzn pozostanie w biurze”.

To katastrofalna wizja, która, miejmy nadzieję, się nie ziści. Zwłaszcza że, jak przypominają eksperci w jednym z raportów Global Gender Gap, jeśli społeczeństwa chcą zapewnić sobie przyszłość, jaką oferują nam nowe technologie i w której najważniejszy jest człowiek, nie mogą sobie pozwolić na stratę umiejętności, pomysłów i punktu widzenia połowy ludzkości.

TEKST 3, czyli zaszczepić cały świat

Centrum testów na koronawirusa na Madagaskarze. Fot. World Bank/Henitsoa Rafalia/flickr.com

Tydzień temu cieszyłam się z pierwszej dawki szczepionki, gdybym była obywatelką Ghany lub Burkina Faso na swoją kolej musiałabym czekać kolejne miesiąca albo lata. Pandemia uwypukliła światowe nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej, kraje bogate zakupiły ponad 4,6 miliarda dawek, szczepiąc coraz młodsze osoby, podczas gdy w wielu krajach afrykańskich, niezaszczepieni pracownicy i pracowniczki służby zdrowia nadal narażają swoje życie.

„Nikt nie jest bezpieczny, dopóki wszyscy nie będą bezpieczni”. Ta sentencja najtrafniej opisuje pandemię COVID-19. Ujmuje ona zasadniczą prawdę: w zetknięciu z wirusem, który nie zna granic, żaden kraj nie jest samotną wyspą, a międzynarodowa solidarność okazuje się niezastąpiona.

Czerwcowy szczyt G7 w Wielkiej Brytanii stanowi dla przywódców najbogatszych krajów świata możliwość okazania takiej solidarności. Powinni z niej skorzystać, zgadzając się na ustalenie finansowej strategii walki z COVID-19, począwszy od zapewnienia równego dostępu do szczepionek.”

AKCJA, czyli posłuchaj zaangażowanego podcastu

grafika Sektor 3.0

Słuchacie podcastów? Bo ja nie… A właściwie tylko jednego – Raportu o stanie świata Dariusza Rosiaka, ale ponieważ słuchałam go jeszcze wiele lat temu w śp. Trójce, to raczej myślę o nim jako o audycji radiowej niż podcaście. Nie słucham też dlatego, że jestem wzrokowcem (hmmm… jaka jest forma żeńska?) i nie umiem skupiać uwagi tylko na dźwięku. Nie biegam, więc nie mam kiedy słuchać. Kilka razy próbowałam i strasznie mnie denerwuje, że ludzie tak wolno i niewyraźnie mówią, a temat, który można opowiedzieć w 10 minut zajmuje godzinę…

Ale mimo wszystko polecam Wam tę listę podcastów przygotowanych dla bloga Sektor 3.0, podcastów angażujących do działania, bo stoją za nimi ludzie, którzy są wkręceni i mają coś do powiedzenia.

Jeśli poczułaś/poczułeś się zainspirowana/y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dziękuję!

PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.

Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się na newsletterżeby otrzymywać maila o nowych wpisach.

Wikińskie kobiety, merytokracja, Indianin i Parmigiano Reggiano, czyli Mirella poleca na weekend 16/2021

Wikińskie kobiety, merytokracja, Indianin i Parmigiano Reggiano, czyli Mirella poleca na weekend 16/2021

Dzisiaj polecam oszczędnie, bo rekonwalescencja poszczepionkowa (udało się zaszczepić wczoraj w BIałymstoku!) trwa. Ale poczytajcie o statusie kobiet u Wikingów, micie merytokracji i o tym, czy używać słowa Indianin. I zobaczcie jak się robi parmezan, jeden z najsłynniejszych włoskich serów.

TEKST 1, czyli wikińskie kobiety

Warownia Jomsborg

Przed pandemią moja córka niemal każdy weekend spędzała w warowni Jomsborg, w której można posłuchać opowiadanej sagi, obejrzeć pokazy walk, nauczyć się strzelać z łuku czy rzucać siekierą. Tam też dowiedziałam się, że status kobiet u Wikingów był znacznie wyższy niż u innych plemion. A jeszcze przede mną serial Wikingowie na Netflixie.

„Jedną z lepiej znanych  kobiet  z  czasów wikingów, która w ten sposób zaskarbiła sobie szacunek i sławę, była Unn Mądra. Opisywała ją m.in. islandzka „Saga rodu z Laxdalu”. Unn była córką Ketila Płaskonosego, powiązanego z wieloma wpływowymi rodami. Po śmierci męża wyrobiła sobie silną pozycję, jak inni możnowładcy mężczyźni. Po śmierci ojca stanęła zaś na czele wyprawy kolonizacyjnej. Przez Orkady i Wyspy Owcze dotarła na Islandię, a tam zajęła wielkie połacie ziemi. Do późnej starości rządziła całym regionem.

Niecodzienna była też jej śmierć. Postanowiła ożenić wnuka i wyprawiła mu huczne wesele w swojej posiadłości. Na uczcie oznajmiła, że cały majątek przekazuje młodzieńcowi, po czym udała się do sypialni. Tam umarła. Wesele stało się jednocześnie stypą. Unn pochowano w spektakularny sposób. Jej ciało ułożono na statku, wraz z cennymi darami grobowymi, a nad całością usypano kopiec. Zastosowano zatem obrządek, zarezerwowany tylko dla największych wojowników i władców. Choć Unn urodziła się kobietą, żyła i została pochowana jak mężczyzna. I za to ją poważano.

TEKST 2, czyli mit merytokracji

Jak skończę wreszcie książkę Sandela „Tyrania merytokracji” na pewno jeszcze wrócę do idei merytokracji, a tymczasem przeczytajcie jak przekupstwa na amerykańskich uniwersytetach wpłynęły na opinię publiczną w USA:

„W marcu 2019 roku amerykańskie media obiegły informacje o uniwersyteckim skandalu. Prokuratura oskarżyła pięćdziesiąt osób o udział w procederze wykupywania miejsc na czołowych uczelniach. Mózgiem operacji był William Singer, który oferował zamożnym rodzicom, że wprowadzi ich dzieci na prestiżowe studia tylnymi drzwiami. Ceny za tę usługę bywały różne: od kilkudziesięciu tysięcy dolarów po ponad milion. Tak czy inaczej: zabawa tylko dla bogatych.

Ten skandal rozeźlił amerykańską opinię publiczną nie tylko dlatego, że chodziło o oszustwo, ale również, że to oszustwo uderzało w podstawowy mit współczesnych społeczeństw – mit merytokracji. Ludzie chcą wierzyć w to, że o sukcesie decydują zdolności i pracowitość, a prestiżowe uczelnie, których dyplomy otwierają drzwi do najbardziej intratnych stanowisk, mają pełnić funkcję najwyższych strażników tej zasady. Wiadomość o tym, że strażników da się przekupić, była niepokojąca.

TEKST 3, czyli czy słowo Indianin obraża?

Kolejny, po dyskusji o używaniu słowa Murzyn, ciekawy artykuł tym razem dotyczący słowa Indianin.

„Słowo „Indianin” powstało w wyniku błędu Krzysztofa Kolumba, który, przybywając na ziemie nieznanego mu dotąd kontynentu, był pewien, że właśnie odnalazł drogę morską do Indii. „Użycie określenia indio, poza tym, że jest przecież nieprecyzyjne, niesie za sobą skojarzenie wyraźnie pejoratywne” – odnotowuje pisarz Francesc Relea. Nazwa, którą nadali Hiszpanie rdzennym mieszkańcom Ameryk, wkrótce zaczęła bowiem mieścić w sobie cały ładunek emocjonalny. Kryły się w nim wszystkie uczucia, jakie kolonizatorzy nosili wobec podbitych ludów: pogarda, poczucie wyższości, czasem wręcz dehumanizacja – jako poganie rdzenna ludność nie była z początku uważana w ogóle za ludzi.

„Słowo indio niejako reprodukuje w języku spojrzenie białego i konkwistadora” – podsumowuje chilijski dziennikarz ‪Manuel Délano. Niektórym słowo indios kojarzy się z hiszpańskim zwrotem sin Dios, czyli „bez Boga”, co dla współczesnych przedstawicieli ludów rdzennych, w dużej części gorliwych chrześcijan, brzmi tym bardziej obraźliwie.

AKCJA, czyli zobacz jak się produkuje Twój ser

fot. Facet i kuchnia

Mam słabość do wszystkich włoskich serów, ale parmezan kocham miłością szczególną Dlatego z przyjemnością obejrzałam zdjęcia i przeczytałam relację na blogu Facet i kuchnia o tym jak powstaje najsłynniejszy parmezan – Parmigiano Reggiano, co i Wam polecam.

Jeśli poczułaś/poczułeś się zainspirowana/y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dziękuję!


PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.

Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się na newsletterżeby otrzymywać maila o nowych wpisach.

Wdzięczność, ortodoksja, filantropia i 1% na autyzm, czyli Mirella poleca na weekend 15/2021

Wdzięczność, ortodoksja, filantropia i 1% na autyzm, czyli Mirella poleca na weekend 15/2021

Wdzięczności podobno można się nauczyć, ja się staram, choć nie zawsze mi wychodzi, dlatego dzisiaj jeden z polecanych tekstów dotyczy właśnie tego tematu. Posłuchajcie, poczytajcie i obejrzyjcie jak wygląda życie ortodoksyjnych Żydów i zastanówcie się czy filantropię da się pogodzić z demokracją. Polecam też kolejną dobrą organizację Waszemu 1% podatku.

TEKST 1, czyli bądźmy wdzięczni

Zastanawiałam się z czym kojarzy mi się z wdzięcznością i wiem, że są to magnolie. Każdego roku jestem wdzięczna, że zakwitły i są tak bezwstydnie piękne. W polecanym tekście psycholożka Katarzyna Miller pisze o innych rodzajach i formach wdzięczności:

Możemy być sobie wdzięczni za wspólne życie i za jeden uśmiech. Możemy być wdzięczni za słońce, za deszcz, za spotkanie starego przyjaciela, za to, że złamaliśmy jedną nogę a nie obydwie, za to, że po trudnych okresach, przychodzą lepsze. Za to, że jeśli uważnie się przyjrzymy – okaże się, jak bardzo udane mamy dzieci. I za to, że jesteśmy tym, kim jesteśmy.

A Ty za co jesteś dzisiaj wdzięczny, wdzięczna?

TEKST 2, czyli zanurz się w życiu społeczności ortodoksyjnych Żydów

Plakaty w jerozolimskiej dzielnicy Mea Shearim

Drugi polecany tekst to właściwie artykuł i podcast (w którym wspaniale słychać dźwięki izraelskiej ulicy) Katarzyny Przewrockiej-Aderet, korespondentki Tygodnika Powszechnego w Izraelu. Autorka tłumaczy prowadzi nas do świata ortodoksyjnych Żydów wyjaśniając różnice pomiędzy poszczególnymi grupami:

„Żydowska społeczność religijna nie jest jednorodna. To wyznawcy judaizmu ultraortodoksyjnego, radykalnie stosujący się do zaleceń Talmudu (charedim), skupieni wokół cadyków chasydzi, neoortodoksi (datiim), a także ortodoksi otwarci, charakteryzujący się m.in. dopuszczaniem kobiet do ról duchowych przywódczyń (rabinek). W każdej z tych grup są podgrupy – w zależności od zaleceń rabinicznych, zwyczajów, pochodzenia – a w niektórych rodzinach te różnice się przenikają.

Osobnym odłamem jest judaizm reformowany, odnoszący się do pierwowzoru mniej więcej tak jak protestantyzm do katolicyzmu. Są też masortiim, czyli tradycjonaliści, dla których ważny jest judaizm, ale już nie przestrzeganie prawa halachicznego. Najbardziej konserwatywni Żydzi odrzucają państwo Izrael, izolują się od świata. Ci mniej radykalni akceptują istnienie państwa i pobór do armii.

Jeśli zaś chcecie poznać tę społeczność w bardziej filmowy i fabularny sposób, obejrzyjcie serial Shtisel na Netflixie, pisałam już kiedyś o jego fenomenie , wkręca nawet znane dziennikarki czy blogerów, więc uważajcie, bo Was też to może spotkać :)

Udany 3. sezon rodzi pytania czy będzie kolejny, a może tym razem wersja amerykańska? Na pewno będę śledzić i Was informować.

TEKST 3, czyli cienie filantropii

Lubię artykuły, które nie są oczywiste i zmuszają do refleksji. Nie zgadzam się z wieloma tezami tekstu Paula Velleya, ale uważam, że warto go przeczytać:

Wielka Brytania i Stany Zjednoczone oferują darczyńcom dodatkowe zachęty. Filantrop nie tylko zostaje zwolniony z podatku, ale też ma wpływ na to, w jaki sposób pieniądze, które przekazał, zostaną wykorzystane. W rezultacie bogaci ludzie mogą decydować o sprawach, które zazwyczaj kontroluje państwo.

A przecież priorytety plutokracji (czyli rządów majętnej elity) i demokracji często się różnią. Osobiste preferencje bogaczy nie odzwierciedlają decyzji demokratycznie wybranych rządów w zakresie wydatkowania pieniędzy publicznych.

Tak samo zresztą jak wywiad z prezesem fundacji Forda, Darenem Walkerem, który rocznie wydaje ponad 500 milionów dolarów na projekty, które mają zmieniać świat na lepszy. On także zauważa różnicę pomiędzy hojnością i sprawiedliwością.

Lesley Stahl: What’s the difference between generosity and justice?

Darren Walker: Generosity actually is more about the donor, right? So when you give money to help a homeless person, you feel good. Justice is a deeper engagement where you are actually asking, „What are the systemic reasons that put people out onto the streets?” Generosity makes the donor feel good. Justice implicates the donor.

AKCJA, czyli niebieski 1% procent podatku

grafika Fundacja Synapsis

Kontynuując polecanie organizacji pożytku publicznego, które na pewno dobrze wykorzystają Wasz 1%, przedstawiam Wam Fundację Synapsis.

Misją Fundacji jest niesienie profesjonalnej pomocy dzieciom i dorosłym osobom z autyzmem oraz zapewnienie wsparcia ich rodzinom, co zwłaszcza w czasie pandemii jest bardzo ważne.

Pracowałam z zarządem tej fundacji i wiem, że to świetne kobiety, przedsiębiorczynie społeczne, które dobrze wykorzystają 1% Twojego podatku.

Jeśli poczułaś/poczułeś się zainspirowana/y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dziękuję!

PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.

Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się na newsletterżeby otrzymywać maila o nowych wpisach.

Patriotyzm Bortnowskiej, miłość Chmielewskiej i ekofeminizm Gabary, czyli Mirella poleca na weekend 14/2021

Patriotyzm Bortnowskiej, miłość Chmielewskiej i ekofeminizm Gabary, czyli Mirella poleca na weekend 14/2021

W tym roku jakoś zupełnie nie mogę odnaleźć świątecznego nastroju ani napisać składnych życzeń… Poszukałam więc rady u mądrych kobiet. Dlatego w wielkanocnym wydaniu newslettera Halina Bortnowska opowiada o patriotyzmie, siostra Małgorzata Chmielewska o swoim życiu, miłości i dzieciach, a Ivone Gebara, brazylijska teolożka o etycznym i ekologicznym zmartwychwstaniu. Świętujcie radośnie i zdrowo!

TEKST 1, czyli patriotyzm Haliny Bortnowskiej

Fot. Youtube

Panią Halinę Bortnowską poznałam pracując jeszcze w Amnesty International, występowałyśmy razem w debacie o karze śmierci, po której odwiozłam Ją do domu i po raz pierwszy dziękowałam w duchu za warszawskie korki. Potem wielokrotnie czytałam Jej teksty (niestety ze względu na stan zdrowia coraz częściej udostępniane przez współpracowników) i podziwiałam mądrość, odwagę, dobroć i miłość do ludzi.

Dlatego też dzisiaj polecam Wam wywiad z portalu, który w zeszłym roku ukazał się na poralu ngo.pl.

„Warto pracować, nie warto deklamować i deklarować. A walczyć? Organizować powstania?

– Jestem w tej nietypowej sytuacji, że jedno powstanie przeżyłam. W trakcie Powstania Warszawskiego miałam trzynaście lat, ale w trakcie rozmów o zrywie nikt mnie z pokoju nie wyrzucał. Z początku byłam za.

A potem?

– Potem po prostu trzeba było przeżyć. I to nie było wcale łatwe, nawet jeśli się nie walczyło. Znalazłam się, jak to kiedyś określiłam, pod pokładem.

To znaczy?

– Najgorszą rzeczą jest coś znosić, nie będąc dopuszczoną do działania. Najgorzej jest być dziewczynką siedzącą w piwnicy, podczas kiedy do mieszkania sypią się pociski. To właśnie mam na myśli, mówiąc o byciu pod pokładem.

TEKST 2, czyli miłość siostry Małgorzaty Chmielewskiej

Fot. FOB Konferencja i gala 15-lecia Forum Odpowiedzialnego Biznesu „Biznes, który zmienia świat”, 20-21.10.2015, Warszawa

Kiedy siostra Chmielewska polubi jakiś mój post na Facebooku cieszę się bardziej niż ze 100 innych komentarzy i myślę sobie jak bardzo jeszcze nie dorastam do takich standardów działania i zmieniania świata, jakie ma Siostra. Bo chyba nie ma dla mnie drugiej osoby, która byłaby tak spójna w tym co mówi z tym co robi. Jako przełożona, matka, Ashoka fellow czy zakonnica.

– „Kiedy następuje moment decyzji, że Siostra zostaje mamą? Wtedy, kiedy po raz pierwszy widzi zaniedbaną dziewczynkę w Drohiczynie?

– To jest bardzo proste.

– Chyba nie jest.

– Jest – jeżeli bierzemy na serio Ewangelię. Wspominałam, że początkowo myślałam o życiu kontemplacyjnym, ale w pewnym momencie stanęło przede mną dziecko.

– Proszę to wytłumaczyć.

– Kiedy Pan Bóg stawia przed nami dziecko, które wymaga pomocy, Pan Jezus pyta: co ty na to? Później, kiedy już żyłam wśród ludzi bezdomnych we Wspólnocie Chleb Życia w Bulowicach, stanął przede mną trzyletni Artur, który jest ze mną do dzisiaj. Stawały kolejne dzieci, które można było odesłać do bidula, a można było też powiedzieć: dobra, ja spróbuję być twoją matką, a ty spróbujesz być moim synem, córką i potem kolejną córką… To nie jest tak, że latałam po świecie i szukałam dzieci. Wręcz przeciwnie – wybierając życie w celibacie raczej nie spodziewałam się, że będę miała ich pięcioro.

– I Siostra kocha dzieci tak od razu, na zawołanie?

– Nie no, nie… Miłość przychodzi z czasem. Jeżeli to jest dziecko, którego ja nie urodziłam, a na dodatek jest po przejściach i nie jest malutkie – to tej miłości trzeba się wzajemnie uczyć.

– I?

– Jeden z moich synów powiedział, że jako mama zdałam na czwórkę.

TEKST 3, czyli teologiczny ekofeminizm Ivone Gabary

Grafika Magazyn Kontakt

Podczas świątecznego spotkania w Szkole Liderów, nasza gościni Zuzanna Radzik rekomendowała świąteczne teksty Ivone Gabary, które opublikował Magazyn Kontakt (który zresztą warto wspierać). Przeczytałam i faktycznie jest to zupełnie inne podejście do świąt, miłości i zmartwychwstania.

„W momencie, w którym przenosimy naszą wiarę w zmartwychwstanie w aktualny kontekst naszej historii, zaczynamy przeżywać i dostrzegać nowe jego wymiary: zmartwychwstania ekologiczne, estetyczne i etyczne. Zmartwychwstania, które poruszają nie tylko ludzkie istnienia, ale wszystkie systemy i sposoby życia. Wszystko się rodzi, ewoluuje, umiera i odradza się na różne sposoby w trwającej ewolucji naszej planety. Wychodzimy z antropocentryzmu i otwieramy się na biocentryzm.

Zmartwychwstanie ekologiczne dzieje się przy zmartwychwstaniu plantacji i przesiewaniu ziaren, przy zmartwychwstaniu rzeki, gdy ją oczyszczamy albo troszczymy się o nią, przy zmartwychwstaniu puszczy, gdy utrzymujemy jej integralność i szanujemy stworzenia, które w niej mieszkają. Zmartwychwstanie lasu jest częścią zmartwychwstania ludzkiego.

Zmartwychwstanie estetyczne to możliwość przyjmowania i kontemplowania piękna świata, które odnawia się w nas i wokół nas różnymi drogami. W przyrodzie dzieje się nieustanne zmartwychwstanie poprzez ewolucję wybuchającego piękna w stworzeniach.

Zmartwychwstanie etyczne ujawnia się z kolei w naszej umiejętności odbudowywania relacji, zawiązywania na nowo utraconych więzi, ratowania żywotów ludzi i narodów zagrożonych zniknięciem albo zniszczeniem poprzez różnego typu wojny, w umiejętności potępiania niesprawiedliwości społecznych i permanentnych kradzieży. Ta próba rozumienia zmartwychwstania w obecnym kontekście dziejów otwiera drzwi ograniczeń naszej historii tak w wymiarze osobistym, jak i w wymiarze kolektywnym oraz zaprasza do nieustannego dialogowania z siłami, które żyją w nas. Daje witalną moc naszej wierze i nadaje życiu sens.”

AKCJA, czyli wyjdź na wiosenny, świąteczny spacer

To wiosenne zdjęcie sprzed kilku lat. Ale przecież w tym roku też przyjdzie, bo zawsze przychodzi! Sprawdźcie podczas światecznych spacerów które drzewa mają już pąki, a polecany tekst pomoże Wa, też uważniej spojrzeć na mrówki czy chrząszcze.

Jeśli poczułaś/poczułeś się zainspirowana/y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dziękuję!

PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.

Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się na newsletterżeby otrzymywać maila o nowych wpisach.