Dzisiaj polecam wywiad z Joanną Sadzik, szefową stowarzyszenia Wiosna, która opowiada o mądrym pomaganiu, raport o siostrzeństwie i historię Kuchni Konfliktu. I nie zapomnijcie o nakryciu dla zbłąkanego wędrowcy, który utknął na granicy z Białorusią…

Najlepsze życzenia dla nas wszystkich!

TEKST 1, czyli szefowa Wiosny pomaga

Joanna Sadzik, prezeska stowarzyszenia Wiosna, fot. Jacek Taran, Tygodnik Powszechny

Joannę podziwiam zwłaszcza od czasu kryzysu przez który przechodziła Wiosna, z przyjemnością przeczytałam i Wam polecam wywiad z Nią w Tygodniku Powszechnym, o dołowaniu, pomaganiu i cudach.

Jak pomaga w pandemii Polak?

W marcu i kwietniu 2020 r. był moment sprężu – wszyscy szyli maseczki, chcieli pomagać, przedstawiciele małych organizacji dzwonili do mnie z pytaniem, co i jak mogą zrobić. Potem, wraz ze spadkiem zachorowań, spręż się skończył. A dwie kolejne fale epidemii to były lęki: przed utratą pracy, przed chorobą, przed nauczaniem zdalnym. W 2020 r. wyraźnie spadła i skala wolontariatu, i dobroczynności, choć ten trend na szczęście nie dotknął Wiosny.

Często podkreśla Pani, że trzeba pomagać z sercem i z rozumem. Jaka jest pomoc bezrozumna?

Gdy pomagam tak, jak ja chcę, a nie tak, jak potrzebuje tego obdarowywany.

Daje Pani pieniądze na ulicy?

Po to są zbiórki, by cel był zweryfikowany. Ale jeśli ktoś prosi o kupienie jedzenia, kupuję.

TEKST 2, czyli raport o siostrzeństwie

grafika Herstories.pl

Słowo „siostrzeństwo” intryguje mnie od dawna, tym chętniej przeczytałam tekst o badaniach zrobionych przez dr Sandrę Frydrysiak z SWPS i Martę Majchrzak z Herstories właśnie o postrzeganiu siostrzeństwa przez Polki:

„(…) Próbujemy rozmawiać o siostrzeństwie w Polsce w taki sposób, by nikogo nie wykluczać. Bo doświadczenia kobiet, choć są do siebie podobne, stanowią bardzo szerokie spektrum.
Na pewno kobietom w Polsce bardzo brakuje poczucia więzi z innymi kobietami, kobiecej solidarności. Tęsknią za relacją, jaką obserwują u mężczyzn. Mają wrażenie, że oni jednak lepiej się między sobą dogadują, wspierają się, podczas gdy my toczymy ze sobą różne spory czy wojenki. W badaniu, które przeprowadzałam w 2018 roku, okazało się, że im młodsza grupa, tym bardziej odczuwa ten brak: sześć na dziesięć kobiet do 24. roku życia mówiło, że czują, że inne kobiety cieszą się z ich porażek. Mocny wynik. Poczułam, że to jest też o mnie. Bo w przeszłości wiele kobiet traktowało mnie źle, ale też zdarzało się, że im tę złą energię oddawałam. Pomyślałam, że skoro poczucie braku solidarności jest tak powszechnym doświadczeniem, to dobrze byłoby się temu przyjrzeć bliżej. (…)

Z mojego punktu widzenia największym problemem jest jednak patriarchat, w którym my jako dobre, „grzeczne” dziewczyny i kobiety mamy się głównie troszczyć o innych – najpierw o rodzinę, a potem ewentualnie o słabszych, mniejszych i dzieci. Nie o siebie i inne kobiety. W obowiązującym wzorcu kobiecości jest za mało siostrzeńskich przekazów. Za to pojawia się narracja o kobiecych środowiskach jako o kłębowiskach żmij, o plotkowaniu i wbijaniu sobie noża w plecy. Kiedy prowadziłam wywiady jakościowe do mojego projektu z 2018 roku, docierało do mnie mnóstwo takich treści. Jeśli się nas wychowuje we wzajemnej wrogości, to działa to potem jak samospełniająca się przepowiednia.”

TEKST 3, czyli jak pomagać uchodźcom

Na zdjęciu Sultan, Dorota, Khedi, Amin i Dżahar, fot. Kuchnia Konfliktu

Kuchnia Konfliktu jest jednym z moich ulubionych Startupów Pozytywnego Wpływu wyróżnionych w raporcie w 2020 r. z uwagą przyglądam się jak rozwija się początkowa idea Jarmiły:

Michał Pawłowski: W 2016 r. zakładasz „Kuchnię Konfliktu”. Skąd ten pomysł?

Jarmiła Rybicka: Bezpośrednim bodźcem była dla mnie wojna w Donbasie. To działo się tak blisko nas, a mimo to czułam się bezsilna. Zastanawiałam się, co mogę zrobić, by pomóc tym ludziom i postanowiłam działać lokalnie. Już wcześniej angażowałam się w działania na rzecz i z uchodźcami/uchodźczyniami, a oni często powtarzali, że to, czego najbardziej potrzebują, to możliwość zarabiania własnych pieniędzy, co pozwoli im na budowanie nowego życia, niezależność.

W Polsce brakuje rozwiązań, które wspierałyby integrację osób uchodźczych, w tym na rynku pracy. Zależało mi również, by odejść od modelu charytatywnego, w którym działają tradycyjne organizacje. Chciałam stworzyć przestrzeń, która będzie pomagała, ale też pozwoli zaangażować się uchodźcom nie w roli biernych odbiorców pomocy, ale w roli aktywnej i decyzyjnej, w której oni z nami się czymś dzielą. W „Kuchni” ta pomoc oparta jest na współpracy. Razem gotujemy, serwujemy jedzenie, sprzątamy, wspólnie decydujemy o planach na przyszłość. Dzięki temu te osoby mogą odzyskiwać poczucie sprawczości. To jest kluczowe w „Kuchni Konfliktu”.

AKCJA, czyli refleksyjnych Świąt

Jak nakazuje tradycja, co roku na stole wigilijnym stawiamy puste nakrycie dla zbłąkanego wędrowca. W tym roku wielu z nich nie przybędzie. Utknęli na granicy polsko-białoruskiej. Dlatego postaw dla nich wyjątkowy talerz na swoim stole.

Zziębnięci, zmęczeni fizycznie i psychicznie. Zbłąkani wędrowcy utknęli na granicy i tam spędzą święta. Żaden z nich nie zapuka do Twoich drzwi.

Dlatego Fundacja Ocalenie rusza na pomoc. Wystarczy, że jak co roku postawisz na swoim stole wigilijnym puste nakrycie – talerz dla tego, który nie przybędzie. Wszelkie środki zebrane z akcji zostaną przekazane na pomoc potrzebującym na granicy.

Porcelanowe talerze są do nabycia na stronie zaprzyjaźnionych Targów Rzeczy Ładnych, a cały dochód z ich sprzedaży będzie przekazany dla Fundacji Ocalenie i warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.


Jeśli poczułaś/poczułeś się zainspirowana/y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dziękuję!

PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.

Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się na newsletterżeby otrzymywać maila o nowych wpisach.

powered by TinyLetter