Dzisiaj o podwójnych standardach w traktowaniu kobiet i mężczyzn w polityce i życiu publicznym, o tym dlaczego warto posługiwać się także innymi niż PKB miernikami rozwoju oraz o aplikacji Notion.
Sprawdź też kogo od 20 lat nagradza konkurs Złote Spinacze.
TEKST 1, czyli dlaczego oburza nas imprezująca premierka?

Jeśli jesteś kobietą w życiu publicznym, to czy jesteś premierką Finlandii, jak Sanna Marin czy naukowczynią jak dr Joanna Karolina Malinowska z UAM – nowo wybrana członkini Komitetu Sterującego (Steering Committee) East European Network for Philosophy of Science (EENPS), Twój taniec czy Twoje tatuaże będą będą oceniane, komentowane i wyśmiewane. Mówiąc o przywództwie kobiet ciągle nie możemy zapominać o podwójnych standardach, jak napisała w poście moja koleżanka Maria Cywińska:
„To, że kobiety mają trudniej, bo nie docenia się ich pracy na takim samym poziomie finansowym jak pracę mężczyzn, to już w miarę powszechna wiedza.
Ale nie sposób nie zauważyć dodatkowego handicapu, który wzmacnia i utwardza szklany sufit nad naszymi głowami – nie tylko nie docenia się naszych kompetencji merytorycznych, ale nieustannie ocenia się nasze cechy niemerytoryczne i robi się z nich najważniejsze kryteria – wygląd, uroda, uśmiech, brak uśmiechu, waga, nadwaga, niedowaga, albo liczba dzieci (i czy aby nie są zaniedbane).
Oczekuje się od nas urody, wydepilowanych nóg i szczupłej talii, a nasze cycki się usuwa z przestrzeni publicznej, bo to seksualizowanie świata i niemoralne wobec dzieci, za to męskie cycki, jakie by nie były, mogą wisieć na plaży i sterczeć w internecie. Do woli.”
Dla psycholożki społecznej prof. Agnieszkę Golec de Zavali w wywiadzie dla Oko.press najciekawsze jest aspekt dotyczący liderstwa:
„Że przestajemy traktować liderów jako postacie z brązu czy półbogów, dla których trzeba mieć zachwyt i nabożeństwo oraz trwać wobec nich w postawie posłuszeństwa i czołobitności, a oni z kolei nie mają prawa się pomylić. Zaczynamy ich traktować jak ludzi, którzy wykonują określoną pracę. Moim zdaniem to zdrowa postawa.
Tradycyjny, autorytarny stosunek do władzy zakłada, że sprawująca ją osoba to ktoś stojący na piedestale, kogo należy czcić i słuchać i kto jednocześnie bierze za nas, za konsekwencje naszych zachowań całą odpowiedzialność.
W tym ujęciu przywódca jest jak rodzic. W zamian za podziw, oddanie i posłuszeństwo dostajemy od niego poczucie bezpieczeństwa i zwolnienie z obowiązku dokonywania wyborów.
Z kolei w ujęciu merytokratycznym lider to jest ktoś, kto się poświęca: kto całe życie ma podporządkować ciężkiej pracy, siedzieć w gabinetach, zrezygnować z życia prywatnego, a nawet zniszczyć swoje zdrowie. To wszystko uzasadniania i umacnia jego pozycję jako przywódcy. I nadal należy go czcić i słuchać.
A tu nagle okazuje się, że ludzie zaczynają mówić: nie, lider to jest ktoś, kto po prostu wykonuje swoją pracę w czasie, który jest przeznaczony na pracę, a potem robi to, co robią inni ludzie, a ludzie, którzy mają trzydzieści klika lat, często chodzą się bawić razem z innymi.”
O archetypowym wyobrażeniu lidera wspomina też Tomasz Stawiszyński w swoim artykule w Tygodniku Powszechnym:
„Afera wokół tańczącej Sanny Marin pokazuje, że nawet dla części dzisiejszych zachodnich społeczeństw, dla których równouprawnienie płci jest ponoć oczywistością, a hipokryzja zjawiskiem zdecydowanie negatywnym, sprawująca wysokie stanowisko młoda kobieta, która po godzinach pracy relaksuje się w gronie przyjaciół, okazuje się czymś wysoce problematycznym. W
prawdzie w sondażu przeprowadzonym na zlecenie MTV 42 proc. Finów cieszy się, że ich premierka w wolnym czasie potrafi się dobrze bawić, ale zarazem 60 proc. uważa, że jej zachowania „nie licują z powagą urzędu”.
Cóż, w zbiorowej wyobraźni archetypowym reprezentantem władzy wciąż najwidoczniej jest starszy mężczyzna w garniturze, który albo nie odpoczywa wcale, albo spędza wolny czas na lekturach. Jeśli zaś pragnie rozrywki, wówczas sięga – w towarzystwie innych mężczyzn – po wysokoprocentowy alkohol. W pozycji wyłącznie siedzącej.”
Jeśli ktoś woli czytać same badania, warto zajrzeć tu:
- Przemoc wobec kobiet w polityce – Instytut Spraw Publicznych
- Związek pomiędzy seksualizacją wyglądu a poczuciem kompetencji i wybieralności polityczek
- Podwójne standardy percepcji spożywania alkoholu przez kobiety i mężczyzn
TEKST 2, czyli klucz do mierzenia rozwoju poza PKB

Czy wiesz, że w pierwszym dniu swojej kampanii prezydenckiej w 1968 roku, Robert F. Keennedy mówił zgromadzonym na wiecu o ograniczeniach jakie niesie ze sobą mierzenie rozwoju ekonomicznego przy pomocy PKB?
Od tamtej pory powstało wiele publikacji i artykułów pokazujących, że w dobie zmian klimatycznych, rosnących nierówności bardzo musimy przestać fetyszyzować PKB
„A key limitation of GDP, particularly in terms of its use as an indicator of social progress, is that it offers no systematic account of the distribution of incomes. It is entirely possible for average or aggregate GDP to be rising, even as a significant proportion of the population find themselves worse off.”
i pracować nad rozwojem innych mierników
„Ultimately, this “beyond GDP” process needs to grapple not only with measurement problems but also with the various uses and abuses to which GDP has been put. Kennedy’s neat summary that it measures “everything except that which makes life worthwhile” points as much to the misuse of GDP as to its statistical limitations. Its elegance in being simultaneously a measure of income, spending and output means that in some form, it is likely to remain a valid tool for macroeconomic analysis. But its use as an unequivocal arbiter of social progress was never appropriate, and probably never will be.
Clearly, the desire to know if society is moving in the right direction remains a legitimate and important goal – perhaps more so now than ever. But in their search for a reliable guide towards social wellbeing, governments, businesses, statisticians, climate scientists and all other interested parties must abandon once and for all what the Nobel Laureate Stiglitz called a “GDP fetish”, and work with civil society, the media and the public to establish a more effective framework for measuring progress.”
TEKST 3, czyli czy Notion rządzi?
Jeśli mnie znasz, to wiesz, że jestem fanką testowania nowych narzędzi i aplikacji internetowych :) Inspiracją często bywa mój mąż, który najwcześniej używa wszelkich nowinek, które ja potem starałam się wdrażać w moich zespołach (wiem już, że często zbyt dużo i zbyt szybko ;) ). Ale o ile Trello czy Evernote’a pokochałam od pierwszego wejrzenia, o tyle do Notion ciągle jeszcze się przekonuję.
Dlatego bardzo cieszę się, że Kamil Śliwowski napisał na blogu Sektora 3.0 instrukcję obsługi tego narzędzia, którego zaletą i wadą Notion jest z pewnością jego elastyczność.
„Dla kogo jest aplikacja Notion?
Twórcy nie ułatwiają odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze Notion zbudowane jest jako narzędzie bardzo elastyczne, które przynajmniej w teorii może pomóc każdemu. Zamiast wielu aplikacji do różnych zadań Notion działa jak notatnik, który posiada szablony, które mogą pomóc np.
– studentom, którzy chcą robić lepsze notatki (np. łatwo łącząc ze sobą ważne koncepcje z różnych dziedzin i przedmiotów),
– zespołom, które chcą zbierać i udostępniać sobie uporządkowane zasoby wiedzy (np. dokumentację projektu),
– każdej osobie, która chce uporządkować swoje życiowe lub zawodowe projekty (np. domowy budżet albo kalendarz zadań do wykonania).”
Już teraz mówię młodym ludziom, których mentoruję w różnych projektach, że projektant_tka szablonów do Notion już zarabia dobre pieniądze i może warto się tego nauczyć.
Jeśli używasz Notion, to ciekawa jestem Twoich spostrzeżeń i obserwacji.
INICJATYWA TYGODNIA, czyli konkurs Złote Spinacze

Od 20 lat to mój jesienny rytuał. Jurorowanie w konkursie Złote Spinacze Związku Firm Public Relations to zawsze nauka na konkretnych case’ach, trzymanie ręki na pulsie polskiego PRu i patrzenie jak przez te lata zmienia się komunikacja. Bardzo sobie cenię to doświadczenie, opowiedziałam trochę o tym w wywiadzie dla PRoto.pl
Konkurs ma charakter otwarty, kierowany jest do wszystkich podmiotów realizujących kampanie PR w Polsce: agencji PR, działów PR i komunikacji, firm i instytucji, organów samorządowych i organizacji pozarządowych.
Jeśli masz dobre projekty komunikowania o CSR/Sustainability, kampanię społeczną albo kampanię NGO – zgłoś ją do 9 września.
Jeśli poczułaś, poczułeś się zainspirowana_y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)
PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.
Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się do newslettera, żeby otrzymywać maila o nowych wpisach.