Nie będzie dzisiaj nic o śp. królowej Elżbiecie II, bo myślę, że jej przywództwo zasługuje na dłuższą i głębszą refleksję, ani o zwycięstwie Igi Świątek w finale US Open (chociaż oczywiście cieszę się i Jej gratuluję), ani nawet o siatkarzach, którzy grają jeszcze finałowy mecz w momencie, kiedy piszę ten newsletter.
Za to zapraszam Was do refleksji o modelu edukacji – pruski czy eksperymentalny? Przeczytajcie recenzję książki „Hothouse Earth” i sprawdźcie jak mówić, żeby nie dyskryminować. Inicjatywą tygodnia jest kampania StandUp sprzeciwiająca się molestowaniu w miejscach publicznych.
TEKST 1, czyli model pruski i szkoła Montessori

Miesiąc temu zmarł mój wychowawca z krakowskiego Nowodworka, Stanisław Czesław Kurdziel, który już 30 lat temu miał niekonwencjonalne metody uczenia języka polskiego. Co miesiąc można było zdobyć punkty za pójście do kina, teatru czy na wystawę. Mitologii greckiej uczyliśmy się pisząc wiersze, wystawialiśmy przedstawienia na bazie lektur, pisaliśmy wypracowania o Kantorze, deklamowaliśmy poezję i przygotowywaliśmy comiesięczne adiustacje tekstów, ale przede wszystkim uczyliśmy się twórczo rozumieć i interpretować różne, często nudne, ale obowiązkowe utwory literackie.
Miałam szczęście, że pruski model nauczania nie odebrał mi radości z nauki, chciałabym, żeby ominął także moją córkę, która będzie w tym roku wybierać liceum, dlatego interesują mnie wszelkie pomysły na alternatywną edukację. Takie jak opisane w artykule Krytyki Politycznej:
„Dziś szkoły waldorfskie, Montessori czy inne rodzaje edukacji wolnościowej są popularne wśród rodziców zaniepokojonych sztywną tradycją państwowych szkół, prowadzonych według modelu pruskiego. Widzą w nim bezduszną maszynę do produkowania posłusznych obywateli, podatną na autorytarne, militarystyczne ciągoty konserwatywnych rządów.
Nie jest jednak winą pruskich reformatorów sprzed 250 lat, że ich postępowe wówczas pomysły są dalej w użyciu. Alternatywna edukacja ma swoją XIX-wieczną, bardzo tradycyjną historię. Fakt, że szkoły alternatywne powstały ponad 150 lat temu, dowodzi, że edukacja nie jest skazana na skostniałe procedury z braku pomysłów. Alternatywna edukacja nie jest wcale nowością, podobnie jak nowością nie jest model pruski. A jednak to ten drugi jest uznawany w dalszym ciągu za normę, podczas gdy szkoły inspirowane ideami Rudolfa Steinera, Marii Montessori czy Alexandra Sutherlanda Neilla (twórcy edukacji demokratycznej) – za ryzykowne nowatorstwo.
TEKST 2, czyli nie mamy czasu nawet na panikę

We wstępie do książki „Hothouse Earth” prof. McGuire pisze: „Książka moja wychodzi z założenia, że nie ma już szans, by uniknąć ponurej przyszłości niebezpiecznego załamania się klimatu. Nie chodzi już o to, co możemy zrobić, by go uniknąć, ale o to, czego mamy spodziewać się w nadchodzących dekadach, jak możemy przystosować się do świata ekstremalnej pogody i co możemy zrobić, by nie pogorszyć i tak już złej sytuacji”. W artykule Krytyki Politycznej czytamy też:
„Bill McGuire wykłada jasno swoją filozofię, pisząc: „nasz klimat jest niszczony przez niczym nie powstrzymany wolnorynkowy kapitalizm – ideologię, której po prostu nie da się już utrzymać na małej planecie ze skończoną ilością zasobów”.
„W systemie tym nie ma miejsca na dobro ogółu, bo wynagradza on tych nielicznych, którzy posiadają nadmierny kapitał, a nie większość, która go nie ma. Nie dba o środowisko naturalne ani o bioróżnorodność i ma gdzieś los przyszłych pokoleń. Jest to niestety dokładnie taki system gospodarczy, jakiego nie powinniśmy mieć w czasie globalnego kryzysu” – pisze McGuire.
I uzasadnia to danymi. Żyjemy bowiem w świecie, gdzie jeden procent najbogatszych ludzi generuje 13 proc. globalnych emisji (autor przytacza dane za 2013 rok), a do roku 2030 odsetek ów wzrośnie do 16 proc., a więc 70 ton dwutlenku węgla rocznie na osobę. W tym samym czasie przeciętny człowiek należący do najbiedniejszej połowy ludzkości świata – i zarazem ten, który skutki katastrofy klimatycznej odczuje najbardziej – będzie odpowiedzialny za roczne emisje… jednej tony.”
TEKST 3, czyli jak mówić, żeby nie dyskryminować

Język nie odzwierciedla rzeczywistości jeden do jednego, tylko ją kreuje. Nie jest przezroczysty ani politycznie niewinny, wywołuje określone społeczne konsekwencje. W wywiadzie dla Zwierciadła dr Sandra Frydrysiak wyjaśnia, jak mówić, żeby nie dyskryminować, a przy okazji zmieniać świat wokół nas na lepsze:
„Szalenie ważne jest używanie języka, który nie redukuje do jednej cechy. Mamy mnóstwo określeń, które odnoszą się do pewnych kategorii tożsamościowych, a funkcjonują jako obelga. Są związane czy to z tożsamością psychoseksualną, czy z poziomem sprawności, czy kolorem skóry. To cechy, na które nie mamy wpływu. Poza tym tożsamość każdej osoby jest kompilacją wielu różnych cech i orientacja seksualna jest jedną z wielu części naszej tożsamości. Jeśli mówimy o homoseksualistach, sprowadzamy te osoby tylko do wymiaru orientacji seksualnej, a to może być krzywdzące. Lepiej powiedzieć osoba homoseksualna albo gej, lesbijka. Ten manewr „osoba plus cecha” neutralizuje trochę pułapkę wrzucania kogoś do jednej kategorii, dlatego też mówimy o osobie z niepełnosprawnością, a nie niepełnosprawnym, i pacjencie z diagnozą schizofrenii czy epilepsji zamiast o epileptyku czy schizofreniczce. Ta zasada dodaje podmiotowości osobom, o których mówimy, przypomina, że to przede wszystkim ludzie.”
INICJATYWA TYGODNIA, czyli Stand Up. Sprzeciw się molestowaniu w miejscach publicznych!

„Stand Up. Sprzeciw się molestowaniu w miejscach publicznych!” to rozpoczęta właśnie kampania L’Oréal Paris i Centrum Praw Kobiet, której celem jest zapobieganie molestowaniu w miejscach publicznych i współtworzenie bezpiecznej, tolerancyjnej przestrzeni.
W ramach kampanii odbędzie się m.in. seria szkoleń wg. metody 5D:
1. Dekoncentruj – przerwij incydent przez odwrócenie uwagi. Może to być upuszczenie kluczy, zapytanie o drogę, cokolwiek, co wybije z rytmu sprawcę molestowania.
2. Dołącz innych – np. kierowcę autobusu, menedżera restauracji, dyrektora szkoły. A w razie konieczności dzwoń na 112.
3. Dokumentuj, czyli nagrywaj incydent. Może to być dowodem rzeczowym, ale nie można go oczywiście rozpowszechniać bez zgody ofiary.
4. Daj wsparcie ofierze molestowania, jeśli nie w momencie zajścia, to po fakcie.
5. Dojdź do głosu. Oznacza reakcję bezpośrednią: zwrócenie się do sprawcy molestowania, że nie akceptujemy jego zachowania. Może to jednak doprowadzić do zwrócenia się agresji przeciwko nam. Lepiej sprawdza się wyraźna, ale krótka reakcja bez wdawania się w kłótnię.
Jeśli poczułaś, poczułeś się zainspirowana_y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)
PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.
Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się do newslettera, żeby otrzymywać maila o nowych wpisach.