Blog

Bezradność, czyli #3teksty1akcja 45/2025

Koniec roku (a może też spacery po Krakowie) budzi we mnie często refleksję nad sprawami ważnymi, ostatecznymi i wstydliwymi. Dlatego ostatni tegoroczny wpis na blogu to teksty poświęcone bezradności. Bo pomimo kultu sprawczości i produktywności, również bezdradność przewijała się w ubiegłym roku w moich projektach, myślach czy działaniach. Nowych czytelników i czytelniczki uprzejmie informuję, że to nie jest zwykła tematyka, którą poruszam ;) i po Nowym Roku wracam do tematów zasadniczych.

To był 4. rok cotygodniowego (oprócz ferii lub wakacji) pisania cyklu #3teksty1akcja, dziękuję za wszystkie miłe słowa, które słyszę od osób czytających, cieszę się, że taka autorska formuła się sprawdza. Wsparcie w postaci postawienia mi wirtualnej kawy także bardzo doceniam! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

W 2025 chcę znaleźć partnera, dzięki któremy ten cykl będzie mógł się rozwijać o nowe formaty. Może Twoja firma byłaby zainteresowana?

W grudniowym numerze magazynu Pismo, Justyna Dąbrowska rozmawia z prof. Andrzejem Lederem, profesorem w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, psychoterapeutą o bezradności:

Czy my teraz, w związku z wojną w Ukrainie, stanęliśmy przed taką właśnie ścianą?

Wielu z nas pragnie ukarać krzywdziciela. Chcemy dosięgnąć ludzi, którzy są sprawcami nieszczęść, tych strasznych rzeczy, które oglądamy. W tym jest też coś z pragnienia odwetu. Można by z jednej strony powiedzieć, że trzeba zrezygnować z tego celu, bo jest praktycznie nieosiągalny, ale z drugiej – jest w nas potrzeba fundamentalnej sprawiedliwości. Zrezygnowanie z niej jest bardzo trudne. Więc zostajemy z poczuciem tego, jak straszna krzywda się dzieje, a jednocześnie jak niewiele możemy zrobić. I to nas drenuje.

Jakie jeszcze inne nasze potrzeby powodują teraz frustrację?

Jeśli mówimy o Ukrainie, źródłem frustracji, choć w o wiele mniejszym stopniu niż ta pierwsza, jest także potrzeba, żeby jakoś pomóc, ulżyć ludziom, którzy są na tej wojnie i którzy przed nią uciekają. Dowodem na siłę tej potrzeby jest ogromny, pomocowy zryw, który nastąpił w Polsce. Zresztą jest on zadziwiający, bo nic takiego się nie pojawiło w momencie, kiedy na białoruskiej granicy ludzie uciekali przed wojną z Syrii, w gruncie rzeczy bardzo podobną i prowadzoną przez podobnego wroga.

Te dwie sytuacje pokazują dwa sposoby radzenia sobie z poczuciem bezradności: gwałtowna aktywność, w psychoanalizie nazywana odreagowaniem przez działanie – to właśnie działo się w pierwszych miesiącach wojny ukraińskiej – albo zaprzeczenie, niedopuszczanie do świadomości czegoś strasznego, co się dzieje na naszych oczach. To drugie było typową reakcją dużej części Polaków na sceny rozgrywające się na białoruskiej granicy: wywożenie kobiet i dzieci do lasu, odmawianie pomocy chorym, oskarżanie aktywistów pomocowych o handel ludźmi… Wszystko to przysłaniały frazesy na temat białoruskiej wojny hybrydowej. Bezradność często skłania do odwrócenia oczu.”

Zauważyłam, że z osoby, która śledziła wydarzenia w Izraelu i na Bliskim Wschodzie, czytała kilkanaście książek rocznie z tego rejonu, stałam się osobą zamrożoną. Nie wiem jak pisać, jak mówić i jak nie czuć się bezradną wobec tego konfliktu, który przecież nie jest ani najkrwawszy, ani największy, a jednak budzi tyle skrajnych postaw i emocji.

Po raz pierwszy na temat zamachu Hamasu 7.10 i wojny w Gazie wypowiedział się prof. Jacek Leociak, wieloletni badacz Zagłady, którego perspektywa jest jeszcze trudniejsza i złożona, rozmowę dla oko.press przeprowadziła Hanka Grupińska:

Jaki ma sens rozpaczanie i rozpamiętywanie przeszłości (Zagłada), kiedy w teraźniejszości dzieje się tak dużo zła (Gaza, Liban, Syria…)? Wspólnym mianownikiem dla obu są Żydzi. Nie zauważamy, nie rozmawiamy, nie przywołujemy, jakbyśmy w niemy sposób pozwalali się temu dziać. I równolegle od kilkudziesięciu lat organizujemy wystawy, piszemy książki, oglądamy filmy i przejmujemy się okrucieństwem przeszłości. Jesteśmy wybiórczo empatyczni. I mamy luksus muzealnego empatyzowania.

Chcę powiedzieć, że absolutnie podpisuję się pod tym, co powiedziałaś. Istnieje morze tekstów na temat pamięci o Zagładzie – mamy obowiązek pamiętania i obowiązek tropienia śladów. Zwracamy się ku przeszłości, rekonstruujemy ją, przywracamy pamięć o ofiarach. To jest wielkie zadanie. Ale ja myślę teraz o publicznym upamiętnianiu Zagłady, o rocznicowych uroczystościach, pomnikach, muzeach. Nie neguję oczywiście konieczności upamiętniania Zagłady. Trzeba to robić! To nasza powinność, zobowiązanie, misja.

Odprawianie rytuałów pozwala nam oddzielić się od tego doświadczenia. Bo rytuał upamiętnienia daje nam poczucie bezpieczeństwa – wszystko jest przygotowane, a ty tylko w tym uczestniczysz – też według ustalonego scenariusza.

W książce „Podziemny Muranów” namawiam tych, którzy chcą jakoś Zagładę objąć, uprzytomnić sobie jej grozę, do praktykowania „współobecności”. To jest coś więcej niż celebrowanie pamięci o ludziach, których zgładzono. Współobecność jest udzieleniem miejsca naszym sąsiadom Żydom w przestrzeni, w której się dziś poruszamy, w naszym dzisiejszym myśleniu i odczuwaniu. Jest dopuszczeniem ich do wspólnego sąsiedztwa, do tego, by byli w naszej pamięci nie tylko jako ofiary, lecz także jako współmieszkańcy miast i miasteczek, z których zostali wywiezieni i zamordowani. Poczucie współobecności jest także odnalezieniem w sobie bólu utraty, którego nie da się uśmierzyć i uleczyć. Jest doznaniem goryczy i poczucia winy z powodu krzywd i zła wyrządzonego Żydom. Jest poczuciem wstydu i zranienia. Współobecność jest trudna, bo przeszkadza nam w życiu, przypomina nam o czymś, o czym może wolelibyśmy zapomnieć, jest niekomfortowa.

Ale przecież ta idea praktykowania współobecności nie dotyczy tylko opłakiwanych przez nas ofiar Zagłady. On rozciąga się – tak ją rozumiem – na wszystkich, którzy doświadczyli bądź doświadczają brutalnej przemocy i którzy nie mogą zniknąć z naszego horyzontu moralnego.

(…) Od dziesiątek lat zajmuję się badaniem Zagłady. Obojętność jest kluczowym pojęciem w postawach wobec obserwowanej czy doświadczanej zbrodni. I to może być długa trajektoria. Można z daleka statycznie obserwować, a można zbliżać się do zbrodni i tę obojętność coraz bardziej nasycać zaangażowaniem. To zaangażowanie ma dwa kierunki – z obojętności można pójść w aktywne wspieranie ofiar, ale można także zbliżyć się do działań oprawcy.”

O bezradności lewicy w zderzeniu z prawicowym populizmem mówi Naomi Klein, w wywiadzie z Hervé Kempf, który przetłumaczyła Krytyka Polityczna:

Co zostało więc lewicy i zielonym?

Trzeba zacząć od uczciwego przyjrzenia się temu, jak jesteśmy widziani. Musimy skupić się na takiej polityce ochrony środowiska, dzięki której dokonuje się również redystrybucja; takiej, która pokazuje na konkretnych przykładach, że nie trzeba wybierać między ekologią, rodziną a portfelem. Powinniśmy na przykład walczyć o darmowy lokalny transport publiczny oraz zapewnienie wszystkim dostępu do pomp ciepła, zmniejszających zużycie energii i zapewniających zarówno ogrzewanie, jak i chłodzenie. Możemy mieć takie zielone inicjatywy, które też obniżają koszty utrzymania. Potrzeba nam populizmu ekologicznego: ekopopulizmu. (…)

Na całym świecie rośnie zagrożenie wojną. Jak sobie z tym poradzić?

Trump to jeszcze podsyci. Chce, żeby Europa więcej wydawała na zbrojenia. Ale to jest też zaproszenie dla lewicy, żeby zamiast wojen inwestować w zdrowie i mieszkania. To trudny wybór. Czy mamy produkować bomby, czy stawiać szpitale?

Jak lewica odpowiada na to pytanie? Czy musimy zwiększać wydatki na obronność?

Nie, ale możemy inwestować w taką gospodarkę, która daje ludziom nadzieję na pokój – zawarty z planetą Ziemią i ze sobą nawzajem. Trump roztacza perspektywę świata, w którym inwestujemy w broń zaczepną i w globalną żelazną kopułę. To miałoby ochronić nasze granice przed skutkami naszej własnej polityki, przed masową migracją i tak dalej. Populistyczna lewica mogłaby zaproponować inną wizję, skoncentrowaną na wojnie ze kryzysem klimatycznym i z ekonomiczną niesprawiedliwością.”

Może jednym z Twoich postanowień noworocznych będzie większe zaangażowanie społeczne np. poprzez wspieranie wartościowych organizacji, które zmieniają świat? Tylko jak wybrać takie organizacje?

W tym roku wspólnie z Arturem Kurasińskim przygotowaliśmy na LinkedInie propozycje kryteriów, którymi warto się kierować wybierając taką organizację, przypominam je tutaj, bo może Ci się przydadzą:

  1. Organizacja ma formę fundacji lub stowarzyszenia i jest zarejestrowana w Polsce (oczywiście grupy nieformalne robią wiele wspaniałych rzeczy, ale jednek status prawny pozwala na większy zasięg i wpływ, a prawo polskie narzuca pewne ramy działania)
  2. Organizacja działa min. 3 lata (to zwykle czas, w którym wiadomo czy misja organizacji jest ważna, czy potrafi jasno formułować swoją teorię zmiany i zdobywać na nią środki)
  3. Posiada min. 1 publicznie dostępny raport ze swojej działalnościa z ostatnich 3 lat (bo ważna jest transparentność działań i finansów, nawet jeśli nie jest to stricte wymóg prawny).
  4. Strona internetowa organizacji daje możliwość jednorazowego lub cyklicznego wsparcia online (bo to sygnał, że organizacji zależy na darczyńcach i darczynkach i wykonała swoją pracę przygotowując odpowiednie formularze online)
  5. Mile widziana jest możliwość wsparcia wolontariackiego, bo nie zawsze chcemy czy możemy wspierać tylko finansowo (chociaż to bardzo ważny aspekt, bo zmiana społeczna nie zrobi się za darmo).
  6. Mile widziana jest możliwość zapisu na newsletter (bo oznacza to, że organizacja informuje na bieżąco o swoich działaniach, potrzebach czy sukcesach).

Oczywiście ważne jest, żeby organizacja działała w obszarach, które są dla Ciebie ważne i żeby jej misja i działania zachęcały Cię do wsparcia.

No więc jaką organizację Ty będziesz wspierać w 2025? Jeśli potrzebujesz podpowiedzi, porady lub rekomendacji – napisz do mnie!



Jeśli poczułaś, poczułeś się zainspirowana_y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dziękuję!

Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.

PS. Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się do newslettera!