Czytelniczo rok był niezły, chociaż bardzo wiele książek zaczęłam i nie skończyłam (do niektórych może jeszcze wrócę). Ale cieszę się, że wyrobiłam sobie dobry nawyk starałam się codziennego czytania, wystarczy kilka stron lub jeden rozdział.
Nadal nie musiałam w tym roku czytać książek dotyczących biznesu, zarządzania czy nawet CSR/ESG. Wiele z nich kiedyś już przeczytałam, a do przygotowywania newslettera #3teksty1akcja wystarczają mi dobre artykuły. Wiem, że w ostatnich latach dobra powieść czy reportaż rozwija mnie bardziej niż najlepszy poradnik rozwoju osobistego.
Plan czytelniczy w Goodreads wyrobiłam, a nawet przekroczyłam :)
Dałam się porwać wciągającym powieściom i cieszę się, że znalazłam książki, które budziły wielkie emocje i długo siedziały mi w głowie. Czytałam lektury dotyczące moich ulubionych krajów i tematów, nowości, debiuty, klasykę i książki pisane/polecane przez znajomych i znajome.
Przypominam, że dzielę się jedynie krótkimi refleksjami, nie piszę długich recenzji i dlatego linkuję te napisane przez inne osoby i portale.
Będę się cieszyć, jeśli ta lista zainspiruje Cię do sięgnięcia po którąś z opisywanych książek. Polecam też książki z poprzednich lat 2023, 2022, 2021 i 2020.
Bardzo trudno jest mi wybrać najlepsze pozycje, ale gdybym musiał wskazać te, które dostały ode mnie 5/5 to będą to:






Z kolei książkowe „półki” tego roku to:
- Afryka
- Dziwny jest ten świat
- Teraz Polska
- Skandynawia
- Włochy
- Kambodża
- Palestyna
- Hiszpania i Meksyk
- Irlandia i Wielka Brytania
- USA
- Kobiety
- Rozczarowania
- Kryminały
1. Afryka
Kontynuuję moją afrykańską przygodę książkową, tym razem bez skupiania się na jednym kraju. Przypominam osobom zainteresowanym zestawienie książek z Nigerii.



Ciekawym wątkiem jest opis kampanii charytatywnych lat 80-tych (Live Aid, Band Aid) i postawach wielu artystów_ek i muzyków:
„Jednak ten pęd do hojności został łatwo zinstrumentalizowany i użyty do złych celów – a można było tego uniknąć, gdyby ruchy filantropijne zaufały zdolności szerokich rzesz publiczności do poradzenia sobie z bardziej zawiłymi prawdami, jakkolwiek poplątanymi, przez spokojniejsze zastanowienie się nad tym, jak najlepiej można pomóc.” (…)
„Złota era kampanii znormalizowała postrzeganie Afryki jako sponiewieranej i będącej w chronicznej potrzebie części świata.”
Pisałam o tej książce w osobnym poście, zainspirowała mnie do odszukania i obejrzenia w British Museum XVIw. brązowych tablic z Beninu, które mam nadzieję wrócą do budowanego w Beninie Museum of West African Arts. Jak mówi autor:
„Zabieranie tysięcy przedmiotów z kolonii pozbawia obywateli byłej kolonii dostępu do ich własnej historii, kultury, kreatywności i duchowości ich przodków”.
Zaletą tej książki jest (co prawda pobieżny) przegląd wszystkich afrykańskich krajów. Czytając o Sudanie dowiedziałam się, że:
„Królestwo Kusz może poszczycić się długą listą królów i królowych–kobietom umożliwiano bowiem sprawowanie władzę w równym stopniu co mężczyznom. (…) Królowa Amaniernas poprowadziła 30-tysięczną armię kuszycką przeciwko Rzymowi, z którym Kusz toczyło wojnę w latach 27–22.”
że za Nyerere w Tanzanii 96% dzieci uczęszczało do szkoły podstawowej i to on zaproponował powołanie Federacji Wschodniej Afryki zrzeszającej Kenię, Tanzanię, Ugandę i Zanzibar. Poznałam angolską królową Nzinga:
władczyni państw Ndongo i Matamba, była zręczną dyplomatką, błyskotliwą przywódczynią wojskową oraz jednym z największych władców w dziejach kontynentu. Przez ponad trzydzieści lat opierała się najazdom Portugalczyków oraz łowców niewolników i aż do śmierci w wieku 82 lat walczyła o wolność swych poddanych.
W momencie odzyskania niepodległości 95% spośród dwunastu milionów Mozambijczyków nie potrafiło czytać, a w W 1986 r. 140 000 dzieci zmarło wskutek wywołanej przez RPA destabilizacji państwa.
Nie znałam faktów dotyczących niemieckiego ludobójstwa w Namibii:
Obozy zorganizowano w większych miastach Namibii, jak Windhuk i Lüderitz. Większość członków Namaqua Niemcy umieścili na Shark Island, gdzie zamordowano 80% wszystkich więźniów. W wyniku ludobójstwa śmierć poniosło 75% populacji Herero i 50% Nama. (…) ONZ w 1985 r. uznała te zbrodnie za ludobójstwo, ale rząd niemiecki poszedł w jej ślady dopiero w 2016.
Polecam tę książkę, bo zachęca do poznawania historii i kultury poszczególnych krajów, zwłaszcza tych, o których naprawdę mało wiemy.
To moja druga książka tej ghanijskiej autorki, wspaniała saga rodzinna trwająca przez kilka wieków i rozciągnięta między Złotym Wybrzeżem i USA.
W katalogu Zaczęte mam Krwawy kobalt (temat super ciekawy, na pewno wrócę), Afropejczycy – zapiski z czarnej Europy, Trzymaj się z dala kochanie – opowieści o miłości w Afryce, Bractwo, Powróconych i Historię współczesnej Afryki.
2. Dziwny jest ten świat
Lubię czytać o świecie, różnych krajach, polityce i sprawach społecznych. W tym roku reportaże zabrały mnie na Filipiny, do Bangladeszu i Portugalii, a powieści do Iranu i na Tajwan.





Zaczęła się dobrze, ale potem było za dużo i za mocno, chociaż oczywiście język i warsztat reporterski bardzo dobre. Jak ktoś się wybiera na Filipiny, to warto.
Pisany z miłością (a takie lubię) reportaż o historii i współczesności Portugalii:
Wim Wenders w filmie Lisbon Story wyznał, że im bardziej przypatrywał się miastu, tym bardziej się ono cofało.
Jedno z przysłów portugalskich brzmi: „A caridade comeca po nos proprios (dobroczynność zaczyna się od nas samych). Podczas kilkunastu czerwcowych dni 1940 rku Aristides de Sousa Merdes wystawił ponad trzydzieści tysięcy wiz uciekającym przed niemiecką opresją, w tym ponad dziesięć tysięcy Żydom. Tym samym prawdopodobnie ocalił im życie. Portugalski rząd zrehabilitował go w 1988 r.
Państwo nie podlega dyskusji,. Państwo to społecznie zorganizowany naród. (Estado Novo, Salazar)
53% handlu zewnętrznego UE przechodzi przez wody, które są pod portugalską jurysdykcją.
We wrześniu 1999 roku prawie półtora miliona POrtugalczyków manifestowało, żeby Indonezja zostawiła w spokoju Timor Wschodni.
W XVIII wieku dochód króla Portugalii był trzydziestokrotnie większy od dochodu króla Anglii.
Jest też o rewolucji goździków i Salazarze, powracających z Angoli, a także nastawieniu Portugalczyków do UE.
„Blisko 1200 kobiet i mężczyzn zabitych pod gruzami Rana Plaza. Spalona szwalnia w Ashulii, w której pewnego wieczoru zamknięto pracowników na wyższych piętrach, by z płonącego budynku wynieść najpierw zawartość magazynu na parterze. Oburzające. Ale na miano skandalu zasługuje dopiero to, że za spodnie czy sukienkę, które w Bangladeszu uszyto za 10 zł, w polskim centrum handlowym musisz zapłacić dziesięć-piętnaście razy więcej. Marek Rabij, dziennikarz działu gospodarczego tygodnika „Newsweek Polska” w maju 2013 roku – tuż po zawaleniu się Rana Plaza – pojechał do Dhaki poznać z bliska warunki, w jakich produkuje się w Bangladeszu ubrania dla polskich i zagranicznych marek. Rok później powraca na dłużej do banglijskich slumsów w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy katastrofa z 24 kwietnia 2013 r. wpłynęła jakoś na funkcjonowanie globalnego przemysłu odzieżowego.”
Ja jestem bardzo ciekawa co i jak zmieniło się po 10 latach, super byłoby gdyby autor mógł napisać kolejną książkę, zwłaszcza, że biznesowo o łańcuchu wartości w branży modowej mówi się teraz dużo więcej i będzie to także obszar obowiązkowego raportowania.
„Co robisz, gdy świat się rozpada, a ty akurat jesteś na głodzie? Wraz z młodą, zbuntowaną Iranką ruszamy w trwającą dwadzieścia cztery godziny podróż po ogarniętym chaosem Teheranie w poszukiwaniu dawki narkotyków. Powieść Mahsy Mohebali zaczyna się od trzęsienia ziemi, a dalej napięcie tylko rośnie. „Nie ma co” to mroczne i zjadliwe – lecz nie pozbawione humoru – spojrzenie na autorytarne państwo, pogrążone w kryzysie społeczeństwo i dysfunkcyjną rodzinę; to wstrząsający portret współczesnego Iranu. Dzieło Mohebali zostało nominowane do National Translation Award 2022 (USA) oraz New Yorker Best Book of 2022, a także uhonorowane w 2010 roku najbardziej prestiżową nagrodą literacką w Iranie – Literacką Nagrodą Houszanga Golsziriego. Niniejsza książka doczekała się w kraju rodzinnym kilkunastu wznowień i osiągnęła sprzedaż stu tysięcy egzemplarzy.”
Czytając recenzję liczyłam chyba na więcej Iranu w irańskiej powieści, a tymczasem najwięcej jest tam haju, reszta jest tylko tłem. Trochę rozczarowanie.
„Bezimienny, łysiejący stroiciel fortepianów po czterdziestce wedle wszelkich kryteriów może uchodzić za przegranego. Miał zostać wielkim pianistą, jednak jego życie odmieniły zdrada i zawód miłosny. Opowieść stroiciela splata się z historią wdowca, który opłakuje śmierć młodej żony. W tle zaś – obok Rachmaninowa, Schuberta, Goulda i Richtera – wybrzmiewają echa Kawabaty, Ishiguro i „Śmierci w Wenecji” Manna.”
Dzięki tej książce szukałam na YouToubie nagrań opisywanych utworów i to nawet dokładnie tych wykonań. Tajwan jest ładnym tłem powieści.
W Zaczętych mam Chiński obwarzanek, Chińczycy trzymają nas mocno i Kraj niespokojnego poranka.
3. Teraz Polska
Tym razem w polskich książkach trochę rodziny, historii i powrotu do dzieciństwa.









Książka, która boli. Taka, której nie chcę przeczytać po raz drugi. Obraz polskiej ochrony zdrowia i towarzyszenie umierającemu ojcu. Bardzo dosłowna i realistyczna.
Czytajcie na własne ryzyko.
Kolejna moja książka Rudzkiej, ale tym razem jakoś nie weszłam w te emocje i sytuacje. Może brakowało mi Jej charakterystycznego języka?
Koncept pytania znanych ludzi o to, czego nie wiedzą jest ciekawy, ale rezultat mnie do końca nie zachwycił. Został ze mną cytat z rozomowy z prof. Andrzejem Zybałą:
“Kluczowe jest pytanie, jak zarządzać swoją wiedzą, a właściwie niewiedzą. Trzeb umiejętnie wybierać kierunki, które chcemy eksplorować, realnie oceniając własne możliwości. Myślę, że te dylematy dotyczą szczególnie nauczycieli akademickich, którzy zdobytą wiedzę mają w przystępby sposób przekazać studentom.”
i kawałek wywiadu z Adamem Ringerem:
W Warszawie 80% nowo otwieranych restauracji nie przeżywa nawet roku.
To moje odkrycie i powrót do czasów dzieciństwa. Autorka jest niemal moją rówieśniczką, a dodatkowo wychowywała się w rejonie, w którym mieszkała też moja babcia (Myszków, Żarki, Poraj, Koziegłowy), a potem studia w Częstochowie (skąd pochodzą moi dziadkowie) pozwoliło mi na wiele wzruszeń i wspomnień o miejsach, zapachach czy ówczesnym wyglądzie tych miejsc. Dodatkowo autorka pisze pięknym językiem nawet jeśli opisuje trudne momenty swojego życia. Ciekawa jestem czy jej książka opisująca emigrację w UK też mi się spodoba?
Co prawda te mikro reportaże nie dotyczą tylko Polski, ale w wielu z nich pojawiają się polskie historie.
Hanna Krall jest mistrzynią. Wspaniałe rozmowy z ludźmi wielkiej wiedzy, których w większości już nie ma. Smaczku dodaje kontekst minionej epoki i np. odniesienia do kartek i kolejek. Bardzo ciekawe były dla mnie recenzje na Goodreads osób z młodszego pokolenia, które wyczytały tam zupełnie inne rzeczy niż ja
ale naprawdę warto!
To kolejna książka autora, którą czytałam z przyjemnością i dla rozrywki. Scenografia Toskanii to dodatkowy plus.
„A najgorsze, które trafiły do książki?
Chyba wszystkie wynikają z braku uważności. Na pierwszej randce typ pojawił się z sześcioletnim synkiem. Nie wziął pod uwagę, że jest sobota, godzina dwudziesta, że widzimy się w barze z drinkami. Nie uprzedził mnie, nie spytał.
Ktoś inny przyszedł na randkę z owczarkiem niemieckim. Nie wziął pod uwagę, że dziewczyna wspomniała, że panicznie boi się dużych psów. W dzieciństwie została pogryziona, do dziś ma traumę – napisała to chłopakowi, gdy ten wysłał jej zdjęcie ze swoim Dingo. Odesłał uśmieszek i pojawił się z psem. Dziewczyna od razu wyszła. Potem napisał jej, żeby spróbowali jeszcze raz i żeby nie była taka drętwa.
Jeszcze inna sytuacja: gość pojawił się z mamą. Mówił, że potem ma ją zawieźć do lekarza. Dziewczyna też od razu wyszła.”
Lubię tę autorkę, ale historie randek były tylko momentami śmieszne. Chociaż niektóre zjawiska kulturowe bardzo polskie. Dla randkujących może być przydatne.
W Zaczętych czeka na mnie Traumaland.
4. Skandynawia
W tym roku po raz pierwszy odwiedziłam Danię i przygotowałam sobie cały zestaw książek o tym kraju, potem wpadły mi w ręce autorki norweskie i szwedzkie, mimo że nigdy ten rejon Europy nie był moim ulubionym.








Brytyjka, której mąż zaczyna pracę dla LEGO przenosi się do Danii i opisuje swoje nowe życie. A przy okazji my poznajemy duńskie obyczaje i style życia z hygge na czele.
„Jak żyje się w kraju, którego mieszkańcy chcą być „fucking flink” – „zajebiście życzliwi”? Dlaczego Kopenhaga nazywana jest miastem przyszłości? Co wspólnego ma „Władca Pierścieni” z duńskim „bogactwem naturalnym”, czyli zaufaniem? W rankingach poziomu szczęścia Dania od lat nie schodzi z podium, tutaj powstało pierwsze ministerstwo środowiska, a pierwszą ministrą w Europie została Dunka. Znana z designu i architektury, niewymuszonego stylu życia, fascynującej Kopenhagi czy rowerowych autostrad, Dania kojarzona jest jako skandynawski raj. I słusznie! Ważne są tu relacje z innymi ludźmi, liczy się jakość życia, a ideałem jest wielokulturowe społeczeństwo dobrobytu. Jednak ojczyzna Andersena ma też ciemniejsze karty w swojej historii. To pierwsza tak wieloaspektowa książka, której autorka, od 30 lat związana z Danią, zabiera nas w podróż po meandrach kraju. Opisuje mieszkańców, zaprasza do duńskiej kuchni i w dzikie niedostępne miejsca oraz zachęca, aby samemu przekonać się, jak wygląda ten mały, ale wyjątkowy kraj po drugiej stronie Bałtyku.„
Jak dla mnie dość nudna i nieudana próba tropienia duńskiego prawa Jante. Skończyłam właściwie tylko dlatego, że o Danii.
Zgrabna powieść z czasów Wikingów, jest rodzeństwo, silna kobieta i tragiczna miłość.
Długa, ale bardzo ciekawa i pięknie przetłumaczona książka. Oglądanie bohaterki i jej dylematów od wieku 13 do 57 lat, nawet jesli wiele decyzji podjęłabym innych, jest wciągające. Autorka ma też dar obserwacji i umiejetność nazywania małych chwil i momentów. Bardzo ciekawe kobiece postaci, norweska rzeczywistość i życie rodzinne. Dużo o wyborach i związkach damsko-meskich. Wydaje mi się, że książkę docenią właśnie kobiety dojrzałe.
Dziękuję Wydawnictwu Pauza za tę pozycję!
„Janakippo przyjeżdża do rodzinnej wsi, aby pomóc bratu, który ma problemy z alkoholem. Wizyta, po latach nieobecności, sprawia, że odżywają mroczne wspomnienia z dzieciństwa naznaczonego przemocą i niewyjaśnione sprawy z przeszłości, przed którymi nie ma już ucieczki. Jana wikła się w romans, znajduje pracę, a jednocześnie próbuje zrozumieć, kim tak naprawdę są otaczający ją ludzie i czy skrywane przez nich tajemnice dają odpowiedzi na pytania, które ona nosi w sobie od lat.
To straszna historia, ale świetna powieść. Taka, która wywraca człowiekowi bebechy i zostaje z nim na długo. Mądrze skonstruowany, skomplikowany obraz traumy opowiedziany niepowtarzalnym językiem.”
Mocna i gęsta – na razie nie sięgnę po kolejne tomy.
Nie wiem dlaczego opowieść o życiu emerytowanej norweskiej kardiochirurżki tak mnie urzekła. Długo nie wierzyłam, że napisała ją pisarka w moim wieku, skąd ona wiedziała jak wygląda starość? Tylu przemyśleń o starości, miłości i przemijaniu nie wzbudziła we mnie dawno żadna pozycja. To jedna z książek, które długo siedziały mi w głowie, niestety nie mogłam być na spotkaniu z autorką, ale ulubionej Najlepszej Księgarni kupiłam przynajmniej wersję z autografem. Jest na tyle specyficzna, że na pewno nie spodoba się wszystkim, ale bardzo polecam spróbować!
Wydawnictwu Art Rage też jestem za tę książkę najbardziej wdzięczna!
„Prowokacyjna i wciągająca powieść o tym, co by było, gdyby kobiety przejęły kontrolę nad światem.
Czas patriarchatu przeminął na dobre. Mężczyźni stanowią jedenaście procent populacji – odsetek konieczny, by uniknąć chowu wsobnego, ale trzyma się ich pod kluczem w centrach spa dla przyjemności kobiet, do czego są specjalnie szkoleni, i celem prokreacji. Niektóre kobiety twierdzą, że należałoby ich nieco lepiej traktować, ale wszystkie zgadzają się co do tego, że trzeba tamować testosteron. Miasta mężczyzn upadają, zarastając bujną roślinnością, kobiety mieszkają w okrągłych domach, religia przetrwała, ale w nowej formie – kapłanki mówią językami pod wpływem wężowego jadu, a wierne jedzą jabłka niczym Ewa w raju.
W „11%” przecinają się losy czterech kobiet: długowłosej zaklinaczki węży Medei, młodej kapłanki Wikki, lekarki Evy i Cichej, która mieszka w niemal opuszczonym klasztorze. Każda skrywa swą tajemnicę, a jedna z nich nie jest tym, kim się wydaje.”
Mnie przypominała trochę Wyspę kobiet Lauren Groff.
5. Włochy
Wyjazd do Włoch to moje coroczne pragnienie, tym była to Toskania.



Wzięłam sobie do Włoch, bo myślałam, że będzie więcej o Włoszech ;) Ale jest też o Brooklinie, Londynie, klasizmie, a przede wszystkim nietypowych głuchych rodzicach, dobre uzupełnienie do „Głuszy” i filmu Coda, który też sobie przy okazji przypomniałam.
„Byłam zbyt amerykańska, aby być Włoszką, ale zbyt włoska, aby być Amerykanką”, mówi o sobie Claudia Durastanti.”
Mikołajewski Włochy zna i kocha, ale ma specyficzny styl, który nie każdemu się spodoba. Jego opowieści o trzęsieniach ziemi z różnych perspektyw warte przeczytania. I jednak nie zdajemy sobie sprawy jak sejsmiczne są niektóre włoskie prowincje i dlaczego raczej nie kupować domu w Umbrii…
- Konklawe, Robert Harris 4,5/5
Autora uwielbiam za serię o Cyceronie, także w tej książce mnie nie zawiódł. Sprawnie prowadzona akcja, wyraziste postaci, intrygi i polityka, zwroty akcji i symboliczne zakończenie. To także przypadek kiedy film (ze świetnymi rolami Ralpha Fiennesa, Isabelli Rossellini i Stanleya Tucci)