To był tydzień, w którym nie dotarłam na wiele ważnych i ciekawych wydarzeń – konferencję NNO, która w tym roku poświęcona była Pięknu, nadanie imienia Henryka Wujca jednej z sal w Sejmie czy też Galę Finałową Designers Play Sustain. Niestety takie tygodnie też sie w życiu zdarzają.
A na majówkę zamiast tekstów o zrównoważonym rozwoju, ESG czy przywództwie kobiet wyjątkowo wyszedł mi wpis o dobrym życiu… Mam nadzieję, że będziecie mieć trochę czasu na refleksję o tym czego może nas nauczyć czas na emeryturze? Co sugerują 75-letnie badania nad jakością życia? Jakie poradniki o dobrym życiu warto czytać? No i wspomnienie dobrego i pięknego życia Henia Wujca.
Dobrej majówki – świętujmy nie tylko pracę czy Konstytucję 3 maja, ale przede wszystkim 20. rocznicę wejścia Polski do Unii Europejskiej!

W eseju w magazynie Pismo, David Brooks w swoim eseju „Czego uczy nas druga połowa życia?” skupia się na drugiej połowie życia, ciekawie opisująć np. programy postzawodowe prowadzone są na Stanfordzie, Harvardzie i Notre Dame.
W XXI wieku pojawiła się nowa faza, między okresem życia zawodowego a starością. Ludzie żyją dłużej. Jeśli masz dziś sześćdziesiątkę, masz z grubsza 50 procent szans na to, że dożyjesz dziewięćdziesięciu lat. Innymi słowy, jeśli przechodzisz na emeryturę krótko po ukończeniu sześćdziesiątego roku życia, możesz się spodziewać jeszcze dwudziestu lat, zanim twój umysł i ciało zaczną się poważnie sypać.
Nie mamy jeszcze dobrej nazwy dla tej fazy życia. Sara Lawrence-Lightfoot, znamienita badaczka tej dziedziny, używa określenia „trzeci rozdział”. Niektórzy mówią „dorosłość II”, „trzeci wiek” albo używają mojej ulubionej nazwy – „dorosłość bis”. Dla wielu osób ta faza okazuje się wspaniała i satysfakcjonująca, natomiast proces wchodzenia w nią potrafi być trudny. Dla uczestników i uczestniczek wspomnianych wcześniej programów, osób przeważnie rekrutujących się z wyższej klasy średniej i doskonale wykształconych, kariery były wyznacznikiem tożsamości. Podstawą poczucia sensu były osiągnięcia zawodowe. Co się dzieje, kiedy to wszystko znika? (…)
Ludzie ci znajdują się w samym środku kryzysu, który psycholog Erik Erikson nazywał kryzysem rozwoju. I albo odnajdą w sobie tak zwaną generatywność – sposób na to, żeby przydać się innym, albo popadną w stagnację. W wieku, w którym – jak mogłoby się wydawać – powinni być już dostatecznie dojrzali, żeby znać odpowiedzi, znajdują się w sytuacji, w której znów zmuszeni są zadać sobie zasadnicze pytania. Kim jestem? Jaki mam cel? Czego naprawdę pragnę? Czy się liczę?
75 lat badań nad jakością życia pokazało co warto robić, żeby czuć się zdrowym i szczęśliwym. Opowiada o tym Robert Waldinger, dyrektor Harvard Study of Adult Development:
Relacje społeczne są dla nas dobre, a samotność zabija.
Ludzie wyizolowani od innych żyją krócej.
Liczy się jakość relacji.
Ludzie, którzy byli najbardziej zadowoleni ze swoich relacji w wieku 50 lat, byli najzdrowsi w wieku lat 80.
Dobre i bliskie relacje, w których możemy liczyć na drugą osobę chronią nas przed chorobami i utratą pamięci.
W podkaście Tygodnika Powszechnego redaktorka Ewelina Burda rozmawia z Piotrem Sikorą, nauczycielem mindfulness, trenerem umiejętności DBT. Filozof i teolog, doktor habilitowany, kierownik Katedry Filozofii Współczesnej w Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie. Redaktor i publicysta „Tygodnika Powszechnego” w swoim artykule poleca też wartościowe poradniki o dobrym życiu.
Nie czytałam żadnego z nich, ba… w ogóle nie lubię takich poradników, ale może jest to dobry trop i sprawdzone, oparte na badaniach lektury, po które warto sięgnąć?
Każdy kto chociaż raz spotkał Henia Wujca widział od razu jak dobrym był człowiekiem. Wspaniale, że jedna z sal w Sejmie będzie nosiła Jego imię. A tak były sekretarz Henryka – Kuba Wygnański wspomina Go w artykule w Rzeczpospolitej:
„Przełom lat 80. i 90. to były złote godziny polskich przemian. Często trudne, ale też heroiczne. W polityce znacznie bardziej liczyła się osobista integralność, uczciwość, pracowitość – ogólnie rzecz biorąc cnota. Wtedy politykę tworzyli ludzie, którzy – każdy na swój sposób – byli uznawani za autorytety.
Dla mnie Henryk był esencją tego, co to znaczy angażować się w sprawy publiczne – i pokazał, że istnieje cały ogromny obszar zaangażowania, które wykracza nawet poza politykę partyjną. To założenie wyznaczyło dla mnie i dla wielu ludzi z organizacji społecznych kierunek działania i umeblowało nasz świat.
Henryk było możliwie najdalszy od realpolitik. Właściwe do polityki partyjnej słabo się nadawał. Był organicznie niezdolny do kłamstwa i w sposób wrodzony odporny na cynizm. Był jednocześnie bardzo praktyczny i idealistyczny zarazem. Był bardzo ludzki i pryncypialny zarazem. Wiedział, że moralizowanie i ocenianie innych nie czyni nas moralnymi ani dobrymi. Ja ciągle mam nadzieję, że jest ciągle szansa na politykę, która tego rodzaju ludzi nie „wypluwa”, ale stawia w centrum.”
Chciałabym, żeby osoby, które nie poznały Henia osobiście mogły czerpać z Jego życia, dlatego jestem wdzięczna Funduszowi Obywatelskiemu im. Henryka Wujca za przypominanie postaci Henryka i za ten filmik – wyślijcie go jakieś młodej osobie!
Jeśli poczułaś, poczułeś się zainspirowana_y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)
Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.
PS. Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się do newslettera!