Kwiecień 2025 spędziłam wraz z rodziną w Japonii, spełniając podróżnicze marzenie i świętując okrągłą rocznicę urodzin swoją i męża :) Do tej podróży długo się przygotowywałam i na bieżąco relacjonowałam znajomym na Facebooku, ale pomyślałam, że warto też podzielić się wiedzą, informacjami i linkami z czytelnikami i czytelniczkami mojego bloga.
Wszystko zaczęło się od Oshin…
Serial „Oshin” był wyświetlany w Polsce w latach 80-tych, oglądałam we wtorki przed wyjściem do szkoły w paśmie „dla drugiej zmiany” nie wiedząc, że w samej Japonii też był hitem.
„Nie należy zapominać, że był to początek lat 80, gdy Japonia podbijała świat swoimi samochodami, elektroniką i przeżywała szczyt prosperity w nadmuchiwanej do granic absurdu „bańce ekonomicznej”. Ta błyszcząca otoczka zdawała się nie pasować do realiów ukazywanych w tej historii, pełnych ludzkich dramatów, skrajnej biedy, niesprawiedliwości, poniżenia i tragedii, jakiej człowiek żyjący w dostatnim świecie bez wojen i głodu nie potrafi sobie wyobrazić.
Co znamienne, mimo dosyć sztywnej, serialowo-studyjnej formy, jakimś cudem udało się stworzyć niezwykle wiarygodne postacie i wypełnić tę historię takimiż samymi, silnymi i gorącymi jak wybuch wulkanu, emocjami.” (nostalgia.pl)
Historia życia Oshin, biednej dziewczynki z japońskiej prowincji wzruszała mnie, inspirowała różne zabawy, np. pracę za miskę ryżu czy też noszenie lalki na plecach
po raz pierwszy zainteresowała Japonią. Jak się okaże będzie to milość stabilna i długotrwała.
W 2013 roku powstał remake serialu, ale chyba nie odniósł takiego sukcesu.
A potem był Szōgun
Po Oshin był serial „Szōgun” ze wspaniałym (zmarłym niedawno) Richardem Chamberlainem i nieco strasznym Toshirō Mifune grającym pana Toranagę. Nie wiem czy był to serial odpowiedni do mojego ówczesnego wieku wtedy, ale z pewnością to drugi kamień milowy moich japońskich zainteresowań.
„Portugalczycy jako pierwsi Europejczycy dotarli do Japonii w 1543 roku i od tego momentu zaczyna się handel Japończyków z Portugalczykami. Wcześniej dotarli już do Indii, gdzie zakładali faktorie handlowe. Taką faktorię założyli też w Chinach w Makao (jest o tym mowa w serialu). Portugalczycy przywieźli różne towary, na które był bardzo duży popyt w ówczesnej Japonii, m.in. jedwab z Chin, surowy jedwab, który uważany był za bardzo dobry gatunkowo. Ale Portugalczycy przywieźli też, nieznaną w Japonii „celną broń palną” – muszkiety i arkebuzy. Japończycy znali proch od czasów najazdów mongolskich, ale o takiej broni nie mieli pojęcia. A pamiętajmy, że trwają wojny domowe i poszczególni panowie starają się zdobyć na hegemonię.
Pozycja Portugalczyków była więc mocna, zwłaszcza, że Hiszpanie pojawili się tutaj dopiero w latach 80., więc do tej pory Portugalia miała w pewnym sensie monopol na handel z Japonią. Przy czym ten handel ograniczał się do najbardziej na południe położonej wyspy Kiusiu. Tamtejsi panowie-wojownicy (daimyō) chętnie nabywali od Portugalczyków różne towary, w tym towary europejskie, ale przede wszystkim broń, co pomaga im w walkach wewnętrznych. Ponadto handel stwarzał możliwość niekontrolowanego zysku – pan feudalny to posiadacz określonego areału ziemi, więc było wiadomo mniej więcej, jaki dochód z niej uzyskuje. Dochodzi tu więc element, który stał się bardzo ważny w czasie, gdy ograniczano już wpływy Europejczyków, czyli to, że ich dochody są w pewnej części niekontrolowane.” (polskieradio24)
Mój mąż twierdzi, że książka Jamesa Clavella, na podstawie której powstał serial, jest bardzo dobra, mam ją ciągle na liście do przeczytania.
Remake „Shoguna” na Disney+ już mnie tak nie wciągnął, skończę zapewne tylko z kronikarskiego obowiązku napisania postu n o japońskich serialach, które warto obejrzeć.
Olimpiada geograficzna
Chronologicznie powinnam wspomnieć o olimpiadzie geograficznej w 7 klasie, której tematem była właśnie Japonia. I chociaż nie doszłam do etapu wojewódzkiego, to przeczytałam chyba wszystkie dostępne w okolicznych bibliotekach książki, a pani Kumala pożyczała mi też jakieś pozycje z Jagiellonki. Na szczęście czytające dzieci traktowano poważnie i nikt nie mówił, że jakaś książka będzie dla mnie za trudna.
To wtedy nauczyłam się pierwszych słówek po japońsku, próbowałam układania kwiatów, parzenia herbaty, itd.
Nie była to miłość w stylu „pójdę na japonistykę” albo „wyjdę za Japończyka”, ale marzyłam, że kiedyś uda mi się pojechać do Japonii, która wydawała się bardzo daleka i niedostępna.
Bezsenność w Tokio

Kilka pierwszych bezsennych nocy w Tokio przypomniało mi książkę Marcina Bruczkowskiego, którą z zapartym tchem czytałam ponad 20 lat temu. W tamtych czasach dopiero zaczynała się moda na blogi podróżnicze, wiedza o pozdróżach po Azji nie była aż tak dostępna i niewiele osób mieszkających w Japonii dzieliło się swoimi doświadczeniami.
Książka wydawała się lekka, zabawna, a jednocześnie zawierająca dużo ciekawostek i opowieści. Wersja papierowa zaginęła mi gdzieś przy przeprowadzkach, ebooka kupiłam ostatnio, żeby sprawdzić jak dobrze/źle się zestarzała (jeszcze nie wiem).
To jest też przykład, że są w naszym życiu książki, które inspirują i zostają na dłużej. Za tę autorowi będę zawsze wdzięczna.
Hanami, czyli oglądanie kwitnących wiśni









Hanami to sukces PRowy Japonii. Bo wiśnie kwitną wszędzie na świecie, ale tylko w Japonii z sakury zrobiono całe przedsięwzięcie. Najpierw są przewidywania i mapki kiedy w tym roku zakwitnie w poszczególnych miastach (sakura zensen), potem komunikaty o stanie kwitnienia (mankai to pełnia kwitnienia).
W sklepach są specjalne edycje gadżetów, ciastek czy ubrań z sakurą.Turystycznie jest to czas większego tłoku (drugi raz na pewno nie wybrałabym tego terminu na podróż do Japonii), na IG są miliony fotek z hasztagiem #Sakura
Ale hanami (花見) (dosłownie „oglądanie kwiatów”), to też wspólne spotkania ze znajomymi, pikniki pod drzewami (w tym roku deszcz chyba pokrzyżował plany osób, które zamierzały rezerwować sobie miejsca dzień wcześniej) i miliony mniej i bardziej pozowanych zdjęć pod każdym drzewkiem wiśni (często w wypożyczonych kimonach).
Co tam pani w polityce?







W Tokio trafiłam na uliczne spotkanie wyborcze i widziałam m.in. pana Mochizuki Masanori (rocznik 1990), który chce zmiany pokoleniowej w polityce (pomyślałam, że nie On jeden :). Samodzielnie wychowywała go matka, był prokuratorem okręgowym w Tokio i chce lepszej przyszłości dla młodego pokolenia.
Najbliższe wybory do Izby Radców (wyższej Izby Zgromadzenia Narodowego) odbędą się w lipcu.
Do mojej kolekcji zdjęć plakatów wyborczych dorzucam też kilka plakatów chyba do jakichś lokalnych wyborów (tego nie udało mi się rozszyfrować).
Kandyduje całkiem sporo kobiet, ale szklany sufit w polityce ma się nadal dobrze, w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2024 kobiety zrobyły 73/465 miejsc w Izbie Reprezentantów, czyli 16%, premierki jeszcze nigdy nie mieli.
Polecam przy okazji artykuł Pawła Behrendta o systemie politycznym Japonii.
Tokio z góry










Żeby pojąć ogrom i rozłożystość tokijskiej metropolii (samo miast 13 milionów, a aglomeracja 37 milionów) warto wjechać na wieżę Tokio Skytree.
Ma 634 metrów wysokości i jest to najwyższa wieża telewizyjna i widokowa na świecie i druga najwyższa budowla (po Burdż Chalifa w Dubaju).
Co ciekawe mieszkając w dzielnicy Sumida nie odczuwa się aż tak wielkości stolicy, niskie domy, spokojne ulicy w ogóle nie pasują do wyobrażeń o megamieście. Ale kiedy odwiedza się inne dzielnice, te z wieżowcami i turystycznymi atrakcjami albo próbuje pojechać popularną linią metra w godzinach szczytu – trudno narzekać na brak ludzi wokół.
Przejście przy Shibuya Station
Przejście dla pieszych przy stacji Shibuya (obsługującej dziennie ok. 3,5 mln osób) jest uznawane za najruchliwsze na świecie, a przy okazji symbol nowoczesnego Tokio.
W godzinach szczytu równocześnie przechodzi przez skrzyżowanie nawet 3000 osób. O godzinie 13 nie było aż takiego tłoku, ale wielu turystów i turystek chodziło po skrzyżowaniu kilka razy robiąc sobie selfiki ;)
Dobry widok z góry jest ze Starbucksa, ale kolejki duże, kilka pięter wyżej jest cowork 1600 yenów/h.
Ale generalnie jeśli nie lubicie tłumów, to nie polecam i uważam to za przereklamowaną atrakcję Tokio.
Skrzyżowanie pojawia się w lekkiej i zabawnej czeskiej powieści „Obudzę się na Shibui” Anny Simy
Kimono










W języku japońskim 着物 (kimono) określa „rzecz do noszenia”.
Kimona możemy podzielić na trzy kategorie pod kątem okresu w jakim są noszone:
- Awase – czyli kimono z podszewką, noszone są w chłodniejszym okresie, tj. od października do maja.
- Hitoe – kimono bez podszewki noszone w okresach cieplejszych, tj. od czerwca do września.
- Usumono – kimono bez podszewki z półprzezroczystego, przewiewnego materiału noszone gorącym latem, tj. od lipca do sierpienia. Przez wzgląd na sposób tkania wyróżniamy trzy typy materiałów wykorzystywanych do kimon usumono: ro, sha, ra.
- Kimono usumono to nie to samo co yukata. Yukata to bardzo nieformalny strój na lato. Natomiast formalność usumono zależy od tego jakim typem jest kimona (hōmongi, iromuji, komon itd.)
- Akcesoria do kitsuke jak pas obi, juban również występują w wersji awase, hitoe i usumono (za Kaminari)
Kimona nadal są noszone na śluby (podobno matka panny młodej dwa miesiące przed ślubem ogłasza w jakim kimonie wystąpi, żeby nikt nie miał takiego samego ani droższego ;), uroczystości, itd. Na ulicach widać osoby w wypożyczonych kimonach albo jakichś elementach noszonych nietradycyjnie.
W Tokio można znaleźć kursy szycia czy przerabiania kimon (Zojka chwaliła) oraz sklepy z kimonami vintage.
Warto wiedzieć:
- Jak ubierać tradycyjne kimono
- Od tradycji do trendsettera: redefinicja kimona w czasach nowożytnych
- Proste życie niezwykłego przedmiotu
Toalety publiczne

Japońskie toalety zasługują na swój rozdział, a zwłaszcza typ ubikacji popularnie nazywany washletem (jap. ウォシュレット woshuretto)
Washlet ma dodatkowe funkcje typu: podgrzewana deska, podmywanie tylne i bidetowe, suszenie, a czasem także muzykę ;), która ma zagłuszać dźwięki korzystania z toalety. Wszystko sterowane panelem, który na początku przeraża, ale potem już łatwo rozróżnia się poszczególne ikony. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest zamontowana na górze umywalka działająca w zamkniętym obiegu wody.



Wspaniałym pomysłem są stojaki na dziecko (jak ktoś pamięta korzystanie z toalety z małym dzieckiem w wózku, który nie mieści się w kabinie to doceni), Daniel sprawdził, że są też w męskich toaletach. Albo małe stołeczki pod stopy, żeby mieć zdrowszą pozycję do wypróżniania.
W Tokio można zrobić trasę szlakiem publicznych toalet zaprojektowanych przez znanych architektów na Olimpiadę w 2020 i wspaniale pokazanych w filmie Wima Windersa „Perfect Days”. Mnie udało się odwiedzić tylko jedną z przezroczystymi ścianami.



Dowiedz się jak korzystać z toalety w Japonii
Shinkansen, czyli Bullet train





Shinkansen (新幹線), czyli dosłownie „nowa linia główna” powstała w 1964 roku, by w czasie Igrzysk Olimpijskich umożliwić szybkie połączenia między Tokyo a Osaką. Dziś szybka (średnio jeździ 300 km/h) kolej funkcjonuje na kilkudziesięciu różnych trasach, pozwalając skracać czas transferów nawet czterokrotnie.”
To kolejny PR-owy sukces Japonii, bo np. w Chinach jeżdzą szybsze, ale nie są tak znane jak “bullet trains”. Jeszcze szybsze maglevy (magnetic levitation) mają zacząć jeździć w Japonii od 2027 roku (chociaż już mówi się o opóźnieniu).
Linia Tokaido Shinkansen jest najbardziej ruchliwą i najpopularniejszą linią Shinkansen w Japonii. Łączy trzy największe obszary metropolitalne kraju: Tokio z Yokohamą, Osakę z Kioto i Nagoję.
Przed podróżą warto sprawdzić kalkulator na stronie JR Pass, żeby zobaczyć czy opłaca się kupić 7, 14 lub 21-dniowy abonament.
Główne stacje są dobrze opisane także po angielsku, bilety (łącznie z miejscówkami) kasuje się (lub skanuje QR kod, jeśli kupowaliśmy online) w bramkach na dworcu, konduktor w pociągu nie chodzi. Na peronie są wyznaczone miejsca, w których zatrzymają się poszczególne wagony, a Japończycy karnie ustawiają się od razu w ładnych kolejkach. Nie jeździ się tyłem do kierunku jazdy.
Nori-tetsu to osoba, która lubi podróże pociągiem.
„Jeden z wewnętrznych przepisów kolei japońskich, który cały czas obowiązuje, mówi o tym, że pociąg może spóźnić się do 5 minut, jeżeli wystąpiło trzęsienie ziemi o sile co najmniej 6 stopni w skali Richtera”
Zofia Jurczak, “Japonia. kraj możliwości”
Ale generalnie shinkanseny mające swoje własne tory się nie spóźniają.
Na stacjach można kupić ładne i smaczne pudełka eki bento z jedzeniem, a w pociągach wolno jeść.


Poczytaj:
Matcha








Herbata matcha powstaje z liści herbaty chińskiej (Camellia sinensi). Jednak proces jej wytwarzania diametralnie różni się od produkcji klasycznej zielonej herbaty.
Od 20 do 30 dni przed zbiorem liście matchy zostają osłonięte przed działaniem promieni słonecznych. Dzięki temu w większym stopniu prosukowany jest chlorofil. W rezultacie liście obfitują w aminokwasy i mają niesamowity zielony kolor. Wpływa to dodatkowo na smak i wyjątkowy aromat. Po zakończeniu zbiorów liści dochodzi do oddzielenia łodyżek. Kolejnym krokiem jest już proces mielenia herbaty.
Matcha ma charakterystyczny i bogaty smak, który można opisać jako intensywny, słodko-gorzki z delikatną nutą umami. Aromat matchy może być świeży i trawiasty. Smak matchy także zależy od jakości samej herbaty oraz sposobu jej przygotowania.
Matcha to herbata, którą spożywamy w trzech stanach skupienia jednocześnie:
- woda – ciecz
- drobinki herbaty zawieszone w wodzie – ciało stałe
- pianka na wierzchu – gaz
Od ponad 800 lat buddyjscy mnisi używają matchy jako napoju ułatwiającego między innymi skupienie podczas medytacji.
Proszek z matchy dodaje się do bardzo wielu różnych słodyczy, mnie najbardziej smakowały lody matchowe.


Poczytaj i obejrzyj:
Kolejne japońskie ciekawostki w następnym japońskim poście.
Jeśli poczułaś, poczułeś się zainspirowana_y tym postem możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)
Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.
PS. Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się do newslettera!
