Blog

Protesty Iranek, matka-meduza, ESG w Polsce i Szwecji oraz Dama z wiertarką, czyli #3teksty1akcja 38/2022

Czy masowe, uliczne protesty Iranek wystarczą, żeby sytuacja praw kobiet w reżimie ajatollachów uległa poprawie? Iraniści i iranistki nie są optymistyczni_e, ale żaden rząd nie może lekceważyć kobiecego gniewu! Dzisiaj przeczytacie też jak zamiast matki-tygrysicy być matką-meduzą oraz czym różni się polska i szwedzka droga do zrównoważonego rozwoju. I poznacie niezwykłą Damę z wiertarką, która zabierze Was do świata drewna i rękodzieła!

TEKST 1, czyli Iranki protestują

Kiedy ostatnio polecałam artykuł o hidżabie i dokumenty irańskie, nie przypuszczałam, że kilka tygodni później irańskie kobiety wyjdą na ulice i tak gwałtownie będą protestować w obronie swoich praw. Punktem zapalnym był 16 września. kiedy zmarła 22-letnia Mahsa Amini, którą policja ds. moralności zatrzymała za źle założony hidżab. Jej śmierć najprawdopodobnie była skutkiem pobicia i wywołała olbrzymie protesty, które obejmują coraz więcej miast.

Marek Kęskrawiec pisze w Tygodniku Powszechnym:

„Protestują już nie tylko duże ośrodki; manifestacje zeszły niżej, do miasteczek, a na ulicach nigdy nie było tylu demonstrujących kobiet. Historia 22-letniej Mahsy Amini, która prawdopodobnie została zakatowana w areszcie po zatrzymaniu przez policję obyczajową za zbyt luźno założoną chustę, stała się katalizatorem dla niespodziewanego wybuchu gniewu. Jego ważnym elementem są ceremonie palenia hidżabów w ogniskach, okrzyki „Śmierć dyktatorowi” oraz odpowiadanie przemocą na bardzo brutalne postępowanie policji, czego nie było nawet w kulminacyjnym 2009 r., kiedy na ulicach Teheranu obserwowałem miliony Irańczyków podczas stłumionej z wielkim trudem Zielonej Rewolucji.”

https://twitter.com/AlinejadMasih/status/1571779057242542080

„Do świata, który jeszcze tego nie wie, że w Iranie chodzenie bez chusty jest przestępstwem. Tak, kobiety, które zdjęły swoje hidżaby, mogą trafić do więzienia, być pobite, czy zostać wyrzucone z pracy. Ale tak jak ruch sufrażystek, irańskie kobiety tworzą historię” – grzmi na Twitterze Masih Alineżad, irańska aktywistka na rzecz praw kobiet, o której w polecanym artykule portalu NaTemat.pl pisze Katarzyna Zuchowicz.

„Świat postrzega Iranki jako osoby tłamszone. Iranistka dr Sylwia Surdykowska-Konieczny tłumaczy jednak, że to stereotyp i nie do końca tak jest, jak nam się wydaje. 

Kobiety w Iranie zawsze były aktywne, również w czasie rewolucji 1979 roku. Są bardzo waleczne i odważne. Zajmują wiele różnych, ważnych stanowisk. Są w rządzie. Wysyłane są na stanowiska ambasadorów. Realizują się zawodowo, są wykształcone. Od wielu lat, stanowią większość studentów na uniwersytetach. Uprawiają sport – opowiada.” 

Z kolei w wywiadzie Jacka Pawlickiego z iranistą Mateuszem M.P. Kłagiszem z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Newsweeku czytamy:

Irańska noblistka Shirin Ebadi powiedziała kiedyś, że choć rewolucję w Iranie nazywa się islamską, tak naprawdę była to rewolucją mężczyzn przeciwko kobietom.

— To bardzo dobre sformułowanie, ale z dzisiejszej perspektywy. Wtedy, pod koniec lat 70., to wcale tak nie wyglądało. Kobiety rzeczywiście upominają się o swoje prawa od samego początku Republiki Islamskiej. Ważną cezurą była wojna iracko-irańska [toczyła się w latach 1980-1988 – przyp. red.], kiedy mężczyźni poszli na front, a ich miejsce zastąpiły kobiety, odzyskując systematycznie przywileje odebrane im po rewolucji, a nawet zdobywając nowe. Kiedy wojna się skończyła, Iranki niechętnie ustępowały miejsca mężczyznom. W drugiej połowie XX i na początku XXI wieku w Iranie miał miejsce ogromny przeskok cywilizacyjny, jeśli chodzi o stosunek do kobiet i ich rolę w życiu publicznym czy rodzinnym. To, z czym mamy do czynienia teraz, to kolejny etap tego procesu.

Dyskusja o obowiązku noszenia zasłony toczy się w Iranie od lat. Pojawiają się w niej skrajne głosy – od takich, że hidżab to część tożsamości narodowej, a ta w Iranie miesza się przecież z religijną, po opinie, że zasłanianie włosów to kwestia bardzo osobista i kobiety powinny mieć w tym swobodę. Chusta stała się symbolem ograniczeń, w które po rewolucji wepchnięto kobiety. W Iranie chłopcom wolno znacznie więcej niż dziewczynkom.

Polecam także obseerwowanie hasztagu #MahsaAmini na Instagramie, który dla wielu młodych Iranek jest naturalną platformą komunikacji ze światem.

TEKST 2, czyli matka-meduza zamiast matki-tygrysicy

Jeśli jesteście Rodzicami, a zwłaszcza matkami i jeszcze nie czytałyście książki „Bojowa pieśń tygrysicy” Amy L. Chua, to koniecznie nadróbcie, bo na horyzoncie pojawia się już nowy trend – matka meduza.

Emma Brockes tak pisze o rzeczywistości nowojorskiej matki w swoim artykule w The Guardian:

„Demand for services is so high that even getting them into a programme requires Darwinian skills. You need an alert on your calendar for the second a good swimming class opens, at which point you’ll refresh the page until you lock down your place. My children are seven-year-olds. You would think they were trying out for the Olympics.

A result of this feverishness is to change the colour of the experience, both for parents and children. It raises the unhappy spectre of investment return. If I am simultaneously bankrupting and killing myself to make karate happen for one child, uptown, at 4pm, and French, downtown, for the other, I want to see results. Fun is an inadequate metric. I want to see badges, certificates, league tables. I want some kind of externalised measure of success.”

i proponuje kuszące podejście matki-meduzy:

„I put it into Google: “What’s the opposite of a tiger?” Google suggests jellyfish. Jellyfish parenting – boneless, diaphanous, endlessly flexible. I’m almost there. There’s a climbing wall near our house and a few weeks ago, one of my children shot up it like a pro. Obviously, I put her in for team try-outs – there’s only so much I can do with my personality – but if she gets in and doesn’t like it, we’ll do the wildest thing. We’ll quit.”

TEKST 3, czyli polskie drogi do zrównoważonego rozwoju

Czym polska droga do zrównoważonego rozwoju różni się od szwedzkiej? Ciekawe dane przytacza Marta Kukowska w artykule na portalu marketingprzykawie.pl:

„W 2021 roku Kantar zrealizował na 32 rynkach świata projekt badawczy poświęcony zrównoważonemu rozwojowi. Wyniki pokazały, że tym, co martwi Szwedów, są przede wszystkim wyzwania środowiskowe (najsilniej wśród wszystkich 12 krajów europejskich objętych analizą!). Na pierwszym miejscu znalazła się kwestia utraty bioróżnorodności. Ta sprawa, w kontekście innych problemów ekologicznych, niewątpliwie wymaga relatywnie wysokiej świadomości i wyobraźni społecznej. Kolejne miejsca zajęły problemy związane z brakiem czystej wody i jej zanieczyszczeniem.

Co w tym samym czasie było na szczycie rankingu wyzwań zrównoważonego rozwoju, którymi martwią się Polacy? Również problem wody – braku czystej i bezpiecznej do picia, jej zanieczyszczenie – ale oprócz tego ubóstwo i głód. Nie sposób zbagatelizować tych ostatnich, jakże złożonych problemów społecznych, które zdaniem Polaków powinny zostać rozwiązane.”

Nieco więcej różnic między Polską i Szwecją można znaleźć w publikacji „Małymi kroczkami każdy z nas. O postawach prośrodowiskowych”, która została przygotowana na zlecenie Collegium Civitas w ramach projektu PASSION, międzynarodowego partnerstwa akademickiego dla zrównoważonego rozwoju i innowacji społecznych.

Ze stwierdzeniem „Jeśli nic się nie zmieni, wkrótce doświadczymy poważnej
katastrofy ekologicznej” zgadzało się 77,62% repospondentów i respondentek z Polski i 54.79% ze Szwecji. Czy to oznacza, że jesteśmy bardziej świadomi_e albo pesymistyczni_e? Na to i inne pytania już wkrótce odpowie, mam nadzieję, koordynatorka projektu, dr Katarzyna Iwińska, która będzie moją gościnią w podcaście.

INICJATYWA TYGODNIA, czyli Dama z wiertarką

fot. Dama z wiertarką

Agnieszka skończyła prawo i została adwokatką, ale zawsze uwielbiała prace ręczne, majsterkowanie i drewno. Urodzenie dzieci stało się katalizatorem w życiu zawodowym. Pomysł na pracę z drewnem wyłaniał się powoli, teraz jako Dama z Wiertarką prowadzi zajęcia z podstaw stolarki dla dzieci, kobiet i rodzin. Jak sama mówi: „W moim życiu ważna jest empatia i wrażliwość na drugiego człowieka. Zależy mi na odkrywaniu potencjału młodych ludzi. Chcę dodawać dzieciom skrzydeł, aby rozwijały się w tym, co kochają robić”

Kilka lat temu byłam mentorką Agnieszki w programie „Biznes w kobiecych rękach” Sieci Przedsiębiorczych Kobiet i nadal mocno trzymam kciuki za tę niezwykłą osobę, która ma odwagę realizować swoje marzenia.

Jeśli szukacie w Warszawie warsztatów stolarskich dla dzieci albo dla dorosłych, chcecie urządzić stolarskie urodziny albo wieczór panieński – zgłoście się do Damy z wiertarką!



Jeśli poczułaś, poczułeś się zainspirowana_y tym newsletterem i jego treściami, możesz postawić mi kawę :) Pijam i espresso i cappuccino, a latem iced coffee :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dziękuję!

PS. Wykład? Warsztat? Szkolenie? Moderacja? Wszystko możliwe online. Zobacz jak możemy współpracować.

Poczytaj inne wpisy na blogu albo zapisz się do newsletterażeby otrzymywać maila o nowych wpisach.